„Podbój” - recenzja

Recenzja książki „Podbój”.
Studia to magiczny czas szaleństwa, radości, szukania swojej drogi i... miłości. Człowiek nie jest już małolatem, ale dorosły też nie. Wtedy najlepiej się marzy oraz śni o osiągnięciu swoich celów.

Fabuła
Trzeci tom przebojowej serii „Off – campus”. Czytelnik kolejny raz spotyka się z hokejowym ciasteczkiem. Dodać trzeba do tego dziewczynę, która jeszcze nie wie o tym, ale zaraz odkryje swoje pragnienia.

Dean jest seksoholikiem. Inaczej nazwać się go nie da. Nie kryje się z tym czego pragnie i zawsze osiąga swój cel. Złoty chłopiec, któremu zawsze wszystko wychodzi. Ma dobre oceny, gro dziewczyn u swych stóp, piękną buźkę i reprezentacyjną sylwetkę. Każdy chce być jak Dean. Zna swoją wartość oraz odpowiednio ją wykorzystuje. Do czasu kiedy poznaje Allie. Dziewczyna jest po rozstaniu z chłopakiem. Długoletni związek odcisnął na niej swoje piętno. Na domiar złego nie wie jaką drogą iść dalej. Co będzie najlepsze dla jej kariery? W tym momencie brakuje jej tylko pewnego siebie dupka, który nie daje jej spokoju. Jeden raz wystarczył, żeby Dean stał się natrętny oraz nieustępliwy. Czy królowa długoletnich związków da się przekonać do romansu? Czy Dean wytrzyma z tylko jedną dziewczyną? Co wyjdzie z połączenia ze sobą takich przeciwności?

Moim zdaniem
Kolejna część - następny strzał w dziesiątkę. Tak jak we wcześniejszych tomach, tak i w tym autorka przenosi czytelnika na uniwersytet Briar. Wszyscy próbują spełniać swoje marzenia, ponieważ nie samą nauką człowiek żyje. Dean jest członkiem hokejowej rodziny, która jest znana z wcześniejszych powieści. Oczywiście jest przystojny, dobrze zbudowany, dowcipny i bezpośredni. Nareszcie! Tak się cieszę, że autorka pokusiła się o taką postać. Nie mówię, że wcześniejszym chłopakom czegoś brakowało, ale Dean jest inaczej wykreowany. I dobrze, nie ma tu mowy o kopiach charakteru. Inaczej człowiek mógł się trochę nudzić. Główny bohater jest bezpośredni, często w wulgarny sposób. Jeśli ktoś nie lubi przeklinania w książkach, to może się troszkę zrazić. Nie ma tego dużo, ale jednak występuje.

Allie jest dobrze prognozującą aktorką, która nie wie co wybrać. Świat Hollywood jest tak kuszący, ale Broadway także ją do siebie ciągnie. Dziewczyna musi dojść do ładu z własnymi pragnieniami, ponieważ czasu jest coraz mniej. Do tego zerwała długoletni związek. Nikt by długo nie wytrzymał braku wsparcia od drugiej połówki. Sean opracował życiowy plan za ich dwójkę. W tym całym galimatiasie pojawia się Dean. Jedno nocna przygoda to dobry sposób na odstresowanie. Na tym miało się zakończyć, ale czy na pewno? Coś ich pcha ku sobie.

Perypetie tej dwójki to idealna rozrywka na wieczór. Gorąco bucha z każdej strony, a poczucie humoru autorki potrafią rozśmieszyć do łez. Oczywiście są opisy seksu. Czasem dość szczegółowe i dające do myślenia. Nie ukrywam, że zachichotałam parę razy podczas czytania. Rumieniec na polikach też się pojawił. Najlepsze w książkach Elle Kennedy jest to, że kwestie erotyczne nie są najważniejsze. Jest to jedna ze składowych. Sfera wpleciona w życie młodych ludzi. Zdecydowanie nie przyćmiewa fabuły, ale wręcz ją uzupełnia. Naprawdę jest to sztuka żeby tak opanować wszystkie wątki. Jednakże sceny erotyczne występują, a temu zaprzeczyć się nie da. Jeśli czytelnik ma alergie na dość szczegółowe opisy takich scen lub na samą wzmiankę o nich, to musi omijać książki Elle Kennedy szerokim łukiem. Jest tego dużo.

Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny. Nie ma tutaj miejsca na jakiś górnolotny język. Przystępnie oraz prosto do celu – to jest chyba dewiza Elle Kennedy. Zwroty mogące być niezrozumiałe lub anglojęzyczne nazwy są zawsze wytłumaczone na dole strony. Dzięki takiemu zabiegowi książkę czyta się płynnie, a całość kończy się szybciej niż można się spodziewać.

Uwielbiam powieści pióra Elle Kennedy. Potrafi tak lekko pisać na ciężkie tematy. Co więcej, umiejętnie łączy je z życiowymi zagwozdkami, normalnym dylematami oraz dużą dozą pociągu dwóch osób do siebie. Prawdziwe i rasowe New Adult. Uważam, że autorka jest jedną z najlepszych tego gatunku.

Potężna dawka emocji jaką serwują bohaterowie to zdecydowanie kolejny plus. Człowiek, od samego początku, przeżywa z nimi wszelkie wzloty i upadki. Trzyma kciuki przy ważnych momentach oraz płacze przy tych smutnych. Muszę przyznać, że historia nie jest zbytnio odkrywcza. Chłopak, który próbuje przekonać dziewczynę do szybkich numerków. Co wyróżnia książkę na tle innych, podobnych? Zdecydowanie postacie i to jak się zachowują. Ich poczucie humoru, przekomarzanie się jest nietuzinkowe. Aż by się samemu chciało przeżyć taką przygodę. Autentycznie! Mimo upadków, które się pojawiają. Główni bohaterowi są zupełnie różni, a jednocześnie tacy podobni – moja pierwsza myśl po przeczytaniu. Różnica jest taka, że Allie ukrywa swoje żądze i pragnienia, a opowiada o celach. Dean robi odwrotnie. Dzięki wzajemnej fascynacji, otwierają się na nowe możliwości oraz szanse. Autorka bardzo dobrze pokazała jak związek potrafi wpłynąć na człowieka.

Bohaterowie drugoplanowi to jedna z perełek całej serii. Nie ukrywam, że bez nich powieść nie byłaby tak atrakcyjna. Znamy już ich z poprzednich części, ale w książce „Podbój” tworzą swoiste spoiwo dla całej książki. Od dawna lubię hokej i graczy w niego. Po serii „Off - Campus” wręcz ich ubóstwiam.

Oczywiście pojawia się mały minus, ale tylko w moim odczuciu. Kolejny raz miałam do czynienia z perfekcją. Ja rozumiem, że to co piękne lepiej się sprzedaje, ale błagam. Czy oni by nie mogli mieć jakiś wad fizycznych? Charaktery są różne i autorka potrafi uwzględnić skazy. Dlaczego z wyglądem musi być inaczej? Do tego często jest to w książce podkreślane. Czasem potrafi wywołać zgrzyt zębów, bo ile można? Ok, ok, już wiemy, że Dean ma sześciopak. Możemy iść dalej?

Teraz najważniejsze pytanie: jak czytać? Tak, jest to trzeci tom serii „Off – Campus”. Nie są jednak one integralne. Opowiadają one o tym samy środowisku, ale nie są ścisłą kontynuacją. Ze swojego doświadczenia wiem, że w kolejnych tomach pojawiają się wzmianki o wcześniejszych. Nie są szczegółowe, ale mogą w jakiś sposób zepsuć zabawę. Czytelnicy znający poprzednie części przeczytają je z rozrzewnieniem i uśmiechem na twarzy.

Polecam zapoznać z kolejną książką Elle Kennedy. Nie będzie to czas stracony, a bardzo mile wypełniony. Treść książka porywa w swoje macki i wypuszcza dopiero przy ostatniej stronie. Ta książka uzależnia. Mimo, że nie jest najlepszym tomem z serii, to zdecydowanie nadal bije na głowę inne ze swojego gatunku. Polecam fanom pióra Elle Kennedy, New Adult i wszystkim, którzy szukają powieści „do oderwania myśli”. Polecam!

Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)

Elle Kennedy, „Podbój”, Poznań, Zysk i S-ka, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat