„Poduszka w różowe słonie” – recenzja

Recenzja książki „Poduszka w różowe słonie”.
Utrata przyjaciółki, nagłe pojawienie się pięciolatki, pewnego zainteresowanego mężczyzny i powrót demonów przeszłości – takie rzeczy na głowę spaść kobiecie mogą (nie)tylko w książkach.

Joanna Maria Chmielewska to autorka książek dla dzieci np. „Historia srebrnego talizmanu”, czy poetyckiej serii „Zaczarowane rymowanki” i dla dorosłych np. „Sukienka z mgieł”, „Mąż zastępczy”. Dla osób w każdym wieku prowadzi warsztaty twórczego pisania, a niektóre z napisanych przez nią tekstów odnaleźć można w podręcznikach i zbiorach opowiadań.

Jak poradzić sobie ze śmiercią Ewy najbliższej przyjaciółki i powierniczki z dzieciństwa? Załamać się, smucić, popaść w depresję – byłoby to w pełni uzasadnione. Hanka – bohaterka nowej książki Joanny M. Chmielewskiej pt. ”Poduszka w różowe słonie” na taki „luksus” pozwolić sobie nie może, bo oto do jej na pozór dla innych, uporządkowanej rzeczywistości trafia Ania, pięcioletnia córka zmarłej. 

Hanka obok grzęźnięcia w smutku, nagle musi spełniać życzenia dziecka wyrażane przy pomocy pluszaka, tolerować i próbować przetrzymać jego i jej stale zmieniające się humory i przejmujący żal za stratą najbliższej osoby. Tak naprawdę i w głębi siebie nie zdążyła pożegnać się z Ewą, a już musi rzucić się w wir pracy, pamiętać, jakie Ania i jej miś Florian lubią śniadania, bez jakiej poduszki nie zasną, a nade wszystko, że na czas trzeba ich odebrać z przedszkola.

Życie Hanki przewraca się do góry nogami jeszcze bardziej, gdy w pracy pojawia się wyraźnie (nie wiedzieć, dlaczego) zainteresowany nią chłopak. Bliskość i afektację, którą okazuje jej Łukasz, bliskość, jakiej niewątpliwe potrzebuje Ania, a której ona nie chce, nie może odwzajemnić i dać budzi uśpione demony przeszłości. A przejścia, z jakimi zetknęła się w dzieciństwie i młodości Hanka należą do naprawdę traumatycznych.

„Poduszka w różowe słonie” napisana jest w bardzo ciekawy sposób. Hankę poznajemy w momencie, gdy trafia do niej Ania, wiedząc tylko tyle, że matka dziewczyny zmarła. Stopniowo, również poprzez retrospekcje, odkrywamy kolejne fakty z zaistniałej sytuacji. Joanna M. Chmielewska pokazuje nam część historii, domyślamy się, że jest to urywek, by po iluś stronicach dowiedzieć się, jakie jest jej drugie dno. Taki zabieg powoduje, że opowieść o Hani, Ani, Łukaszu, ich bliskich i znajomych czyta się szybko i z bardzo dużym zaciekawieniem. Jest to typowa książka w stylu „jeszcze tylko doczytam jedną stronę” ;-) Chmielewska umiejętnie połączyła w niej historię kobiety z przeszłością, przed którą zdała się uciec, dziecka w najbardziej tragicznym momencie życia i mężczyzny po przejściach.

Czy miłość, z jednej strony do kawy, z drugiej do czekolady, praca nad wspólnym projektem i opieka nad dziewczynką zburzy mury obojętności, które zbudowała wokół siebie Hanka, czy Łukasz nie zrazi się chłodem dziewczyny i obecnością w jej życiu dziecka? Zdecydowanie polecam przeczytać i dać się pochłonąć, dać wciągnąć w na wskroś prawdziwe losy bohaterów „Poduszki w różowe słonie”.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Joanna M. Chmielewska, Poduszka w różowe słonie, Wydawnictwo MG, Kraków 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat