Wiersze Jachyry tętnią namiętnością, pobrzmiewają tęsknotą, smutkiem i gniewem. Autorka subtelnie, między słowami, w kolejnych wersach przemyca krajobrazy powstające z uczuć. Tych pięknych i spełnionych oraz tych, którym bliżej do emocjonalnych huraganów.
Nie znajdziemy tu zawoalowanych metafor, za którymi kryje się tysiące znaczeń i interpretacji. Na próżno też szukać niezwykłych słownych żonglerek. Ta poezja jest niezwykle prosta, co nie czyni jej jednak błahą i nijaką. Wręcz przeciwnie, prostota ta stanowi o sile tomiku. Każdy wiersz niesie mnóstwo emocji. I trudno byłoby nie przyznać, że w wielu z nich można odnaleźć fragmenty własnego życiorysu, skrawki własnych pogmatwanych historii. Wiersze te uwalniają pokłady empatii, stąd tak łatwo w trakcie ich lektury przychodzi utożsamienie się z tą czy tamtą sytuacją. Ale, by się, o tym przekonać, koniecznie trzeba sięgnąć po „Historie pisane nocą.”
To tomik, którego nie sposób odłożyć na półkę i zapomnieć o nim. Co więcej, pozostawia silny czytelniczy niedosyt, więc pozostaje tylko mieć nadzieję, że autorka pokusi się o kolejne historie. Niekoniecznie pisane nocą.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Tatiana Jachyra, „Historie pisane nocą”, Papierowy Motyl, Warszawa 2011
Komentarze