„Pogięte bajki. Ostatnie zlecenie” to nie jest książka dla poważnych ludzi, którzy nie mają wypaczonego poczucia humoru. Pełka odziera nas z naszych dziecinnych wyobrażeń o Papie Smerfie, który jednak nie zawsze wszystko wie i pamięta, o Terminatorze, który czasem też miewa usterki, czy o wiedźminie, który dostał dość nietypowe zlecenie. Ten zbiór bajek dla dorosłych nie lubi powagi, nie lubi sztampy ani przewidywalności. Nie wiesz czego możesz spodziewać się po Smerfie Malarzu, Janosiku czy Koziołku Matołku. Znajdziesz tam brutalność, sarkazm i soczystą dosadność. Pełka przy tym nie używa bajkowego języka dla dzieci, tylko chwali się fachowym nazewnictwem, co czyni tę książkę jeszcze bardziej „pogiętą”. Książka wciąga w każdym aspekcie; język, styl, humor i fabuła są najwyższych „lotów”.
„Pogięte bajki. Ostatnie zlecenie” to trzecia część Pełki z serii „Pogięte bajki”, co napawa nadzieją, że może pojawić się kolejna część lub (miejmy nadzieję) kolejne części bajek dla dorosłych.
Marcin Pełka jest wyjątkowym pisarzem. Dermatolog i wenerolog z zawodu, który kąpie się w krótkiej formie pełniej ironii i cynizmu. Jego książka nie odbiega od innych, ani w kwestii tematyki, czy stylu ani w kwestii krótkich form wypowiedzi pisemnej. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę, jak i inne książki tego autora, bo będzie ci do śmiechu.
Marta Mirowska
(marta.mirowska@dlalejdis.pl)
Marcin Pełka, „Pogięte bajki. Ostatnie zlecenie”, Novae Res, Gdynia 2022
Komentarze