Marcin Pełka przedstawia je w mocno pogiętym wydaniu, ale tylko dla dorosłych.
Pamiętacie „Pszczółkę Maję”, „Listonosza Pata”, „Strażaka Sama”, „Sąsiadów”, „Krecika”, czy „Kota Filemona”? To wyobraźcie sobie tych wszystkich bohaterów w innym wydaniu: Krecika jako piromana, listonosza Pata z głęboką depresją i nienawiścią do świata, Maję zazdrosną do granic możliwości, sąsiadów remontujących mieszkanie po ekstremalnym upojeniu alkoholowym czy właścicieli Filemona, którzy dorabiają do emerytury jako dilerzy. Do tego dochodzi Bob Budowniczy, który zmaga się z ekologami-freakami, Kopciuszek w feministycznym wydaniu oraz Batman z zaburzeniami erekcji… Te oraz wiele innych pogiętych bajek, opowiadań i legend znajdziemy w książce Marcina Pełki.
Nie ma co ukrywać, że autor ma bardzo bujną wyobraźnię. Z drugiej jednak strony, wpadł na genialny pomysł, by nieco zakrzywić rzeczywistość i nadać naszym ulubionym bajkom nieco pikanterii. To zupełnie inne spojrzenie na ukochanych bohaterów, do których mamy sentyment. Chyba mało komu przyszłoby do głowy, by kultowym postaciom przypisać oryginalne cechy i przywary. Książka jest przekomiczna, z mnóstwem czarnego humoru, przy której można się uśmiać.
To już kolejna odsłona „Pogiętych bajek”, a podobno ma być więcej części. Z całą pewnością autor obdarzony jest niecodziennym poczuciem humoru. Dlatego też niecodzienne są jego nie-bajki, które czyta się z zapartym tchem, śmiejąc się do rozpuku. Szalony, pogięty taniec z literacką konwencją, w której Marcin Pełka już po raz drugi okazuje się niedościgniony!
Książka Michała Pełki „Pogięte bajki. Spokój grabarza” to oczywiście opowieści przeznaczone tylko dla dorosłych. Poziom absurdu, sarkazmu i czarnego humoru sięga zenitu. Książka z całą pewnością poprawi humor i zapewni niebanalną rozrywkę.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
Marcin Pełka, „Pogięte bajki. Spokój grabarza”, Novae Res, 2019
Komentarze