„Pojedynek na słowa”- recenzja

Recenzja książki „Pojedynek na słowa”.
Connie Willis należy do zacnego grona wszechstronnych pisarzy, doskonale łączących s- f z innymi gatunkami literackimi, jak choćby we wzruszającej „Księdze sądu ostatecznego”.

Niestety, jak pokazuje „Pojedynek na słowa”, mariaż fantastyki i romansu nie wyszedł jej najlepiej. 

Rozgrywająca się w niedalekiej przyszłości historia ma dosyć niebanalny punkt wyjścia: bohaterowie żyją w rzeczywistości, w której dzięki drobnemu zabiegowi chirurgicznemu, możliwe jest mentalne połączenie z partnerem. Niewielka operacja powoduje, że możliwe jest dostrojenie się do uczuć ukochanej osoby, co powoduje przejście związku na zdecydowanie wyższy poziom zaangażowania.

Na taką operację decyduje się  główna bohaterka. Jednak coś idzie zdecydowanie nie tak. Po przebudzeniu Briddey zamiast wyczuwać emocje swojego chłopaka, słyszy głos dziwacznego kolegi z pracy. A to dopiero początek kłopotów…

Główną wadą powieści jest przewidywalność, która w połączeniu z nadmierną drobiazgowością, powoduje, że całość jest najzwyczajniej w świecie nudna. Rozwiązania wątku romantycznego można domyślić się dosłownie po kilkunastu stronach, a główny motyw może i jest ciekawy, ale jako jedyne spoiwo narracji nie sprawdza się zupełnie.

Autorka skoncentrowała się zaledwie na kilku bohaterach, z czego tylko trójka ma wyraźnie zarysowane charaktery, całą scenografię zaledwie szkicując. Świat przedstawiony jest naprawdę ubogi, całość rozgrywa się w przyszłości, ale nie dowiadujemy się o niej praktycznie nic. Tak samo powierzchownie potraktowane są pozostałe elementy, jak choćby praca Briddey. Nacisk położony jest na kwestie romantyczne, przez co całokształt jest dosłownie leciutko naszkicowany.

Powierzchownie potraktowana jest także kwestia mediów społecznościowych - początkowo dowcipnie krytykowanych, później zepchniętych na bardzo daleki plan. Wątek ten, gdyby został bardziej dopracowany, mógłby być naprawdę wciągający, zwłaszcza w rękach tak zdolnej pisarki. Nie lepiej jest z wtrąceniami na temat kultury irlandzkiej sprowadzonej w gruncie rzeczy do rudych włosów i kilku smętnych piosenek.

Sympatyczni protagoniści, dobrze opisane rozterki uczuciowe i plastyczny język nie są w stanie zatuszować faktu, że „Pojedynek na słowa” jest nudnawym i mało wciągającym romansem, który w opowiadaniu mógłby się sprawdzić, ale w większej formie wywołuje jedynie ziewanie. Szkoda.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Connie Willis, „Pojedynek na słowa”, Albatros, Warszawa 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat