Trzymając w ręku książkę Małgorzaty Sidz, czułam swego rodzaju niepokój. Wiedziona wrodzoną ciekawością zapoznałam się wcześniej z zarysem fabuły – Korea Południowa, koreańska muzyka, młoda bohaterka, która postanawia odnaleźć siebie… W ostatnich miesiącach, ze względu na wielki boom na kulturę azjatyckich krajów, dostrzegałam nienaturalny przesyt tego typu treściami w niemalże każdej dziedzinie życia. Choć może się to wydawać dziwne, mówię to jako osoba, która kocha kulturę Korei. Przy mojej całej sympatii do tego kraju, odniosłam niestety wrażenie, że większość książek, kosmetyków, filmów czy gadżetów przygotowywana jest jedynie z myślą o tym, że to wszystko i tak sprzeda się jak świeże bułeczki. To właśnie stąd narodził się mój niepokój. Całe szczęście, że tym razem było inaczej. Kolorowy, przerysowany, sztucznie idealny obraz Korei został zastąpiony panującym tam w rzeczywistości konsumpcjonizmem i kapitalizmem. Piękne twarze z okładek gazet, teledysków i opakowań kosmetyków zastąpiła brutalna charakterystyka młodego pokolenia. Myślę, że tego właśnie potrzebowałam – głosu z drugiej strony, prawdziwego, bez retuszu i upiększeń.
Chaos – to słowo najlepiej opisuję tę książkę. Wydawałoby się, że takie określenie mogłoby być nieco obraźliwe, tymczasem jednak właśnie wielki bezład jest centrum całej fabuły. Jest swego rodzaju kubłem zimnej wody, który ma nas zmusić do refleksji i do krytycznego przyjrzenia się naszej codzienności. Główna bohaterka, mając pół roku wolnego czasu, dostęp do pieniędzy i rozrywek, postanawia wybrać się w podróż na poszukiwanie swojej tożsamości. Brzmi ambitnie i dojrzale, prawda? Dwudziestosześcioletnia Polka marzy o wielkich zmianach, ale każdą z nich rozpoczyna… w Internecie. Kosmetyki i jedzenie zamawia na Gmarkecie, sensu życia szuka na stronach internetowych, chce zrobić naprawdę wiele rzeczy, ale wszystko koniec końców sprowadza się do wirtualnego świata. Hipokryzja, chaos, a wreszcie smutny obraz teraźniejszości. Pojawia się więc pytanie: dokąd tak naprawdę zmierzamy? Czy naszym celem jest tylko kolejny śmieszny filmik na YouTubie i polubienia na Instagramie, czy może coś więcej?
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Małgorzata Sidz, „Pół roku na Saturnie”, Prószyński i S-ka 2021
Komentarze