„Polakożerca” – recenzja

Recenzja książki „Polakożerca”.
II wojna światowa była najczarniejszym okresem w historii naszego kraju. Naziści dążyli do całkowitej zagłady narodu polskiego, a jeden z nich szczególnie. Był nim Ludolf „Bubi” von Alvensleben.

Ludolf „Bubi” von Alvensleben był zaufanym człowiekiem szefa SS – Heinricha Himmlera. W pierwszych miesiącach II wojny światowej stał na czele Selbstschutz Westpreußen. W swojej książce Filip Gańczak kształtuje intrygujący portret Ludolfa „Bubiego” von Alvenslebena. W poszukiwaniu śladów tytułowego polakożercy odwiedza liczne miejsca z nim związane – od jego rodzinnego Halle nad Soławą po Argentynę.

„Polakożerca” to efekt kilkuletniego śledztwa dziennikarskiego, w którym Filip Gańczak rekonstruuje losy von Alvenslebena – niemieckiego arystokraty, członka SS i bliskiego współpracownika Heinricha Himmlera. Alvensleben kierował Selbstschutzem Westpreußen, paramilitarną formacją, która jesienią 1939 roku dokonała masowych mordów na tysiącach Polaków, głównie przedstawicielach inteligencji, duchowieństwa i urzędnikach. Po wojnie, mimo licznych dowodów zbrodni, uniknął odpowiedzialności, uciekając z Europy do Ameryki Południowej, gdzie żył pod własnym nazwiskiem. Niestety zmarł w Argentynie na raka i nigdy nie odpowiedział za swoje bestialskie czyny.

Trudno czyta się takie książki, zwłaszcza jeśli oparte są na faktach. Chociaż minęło sporo lat od tych wydarzeń, to krew się w człowieku gotuje, że nawet 80 lat temu dzięki sprytowi, kruczkom prawnym, ale także życzliwym mu ludziom, skutecznie uciekł od odpowiedzialności. Otrzymał obywatelstwo argentyńskie i jako obywatel kraju ze słońcem na fladze nie podlegał ekstradycji. W swojej książce Filip Gańczak pokazuje nie tylko skalę jego zbrodni, lecz także mechanizmy powojennego tuszowania win, nieskuteczność wymiaru sprawiedliwości i sieć powiązań, które pozwoliły takim ludziom jak Alvensleben „zniknąć” z pola widzenia świata.

Mogłoby się wydawać, że o II wojnie światowej napisano już niemal wszystko. A jednak. Szczerze przyznam, że ja wcześniej nie słyszałam o Ludolfie von Alvenslebenie, który zaciekle dążył do wymordowania moich rodaków. Filip Gańczak wykonał kawał świetnej i rzetelnej roboty. Autor nie tylko rekonstruuje losy jednego z katów Polaków z 1939 roku, lecz bezlitośnie obnaża mechanizmy powojennego świata: niemoc wymiaru sprawiedliwości, polityczne kalkulacje, obojętność i wygodne zapominanie. Kawał świetnego reportażu. 

Klaudia Kwiatkowska

Filip Gańczak, „Polakożerca”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat