„Poletko pana FOGGa” – recenzja

Recenzja książki „Poletko pana FOGGa”.
Mieczysław Fogg. Niegdyś ikona stylu, elegancji, charyzmy. Do dziś, dla wielu, postać, osobowość i wykonawca wielu znakomitych pieśni. W tym najbardziej znanych tang.

Dla mojego dziadka Fogg był jednym z ulubionych wykonawców muzycznych. Posiadał płyty z piosenkami, a nawet w późniejszych latach kasety ze wznowieniami jego przebojów i nowymi utworami. Dla mnie Mieczysław Fogg to symbol przedwojennej i powojennej elegancji, klasy samej w sobie. A także posiadacz charakterystycznego głosu. Kilka lat temu ukazała się płyta „Cafe Fogg”, której pomysłodawcą był prawnuk śpiewaka Michał Fogg. Znani polscy współcześni muzycy wykonali covery piosenek. Każda z nich w innej interpretacji, świetnie trzyma styl dzięki nowoczesnym aranżacjom oraz dobrym oryginalnym tekstom. Do moich ulubionych należą m.in. „Bluzeczka zamszowa”, „Jesienne Róże” czy „Pikkunina”. Z zainteresowaniem zatem zaczęłam czytać biografię pieśniarza „Poletko pana Fogga” autorstwa Dariusza Michalskiego. Początkowo miałam wrażenie, że jest to zbiór raczej suchych faktów. Niemniej jednak kolejne rozdziały odsłoniły przede mną nie tylko historię życia i kariery Mieczysława Fogga. Pozwoliły również wejść na moment w życie kulturalne przedwojennej Warszawy. Autor musiał wykonać iście gigantyczną pracę, by z taką pieczołowitością stworzyć obraz czasów, w których Fogg wzrastał. Teoretycznie początki kariery to lata 20. i 30. minionego wieku. Ogrom popularności jednak, który zaczął się wtedy tak naprawdę, trwał jeszcze wiele lat. Do dziś zresztą wielu warszawiaków wspomina także i prywatnie Fogga. Jeden z kolegów na wieść o biografii opowiedział jak to jego ciotka właśnie w czasie Powstania Warszawskiego uczestniczyła w koncercie. Na jednym z podwórek Mieczysław Fogg śpiewał dla swoich krajan stojąc na odwróconej wannie. Takim go wielu zapamiętało, również prowadzonej przez siebie po wojnie kawiarni „Cafe Fogg”. I choć jak wspomniałam największy okres sławy i popularności przypadł na okres przedwojenny, jednak mimo różnych problemów czy może też przerw Fogg występował jeszcze wiele lat. Jak wspominają w książce osoby krewne, znajomi i kolejne pokolenia. Zawsze życzliwy, ciepły, sympatyczny, elegancki. Wielki talent i wielka osobowość. Z przyjemnością czytam więc teksty piosenek Fogga. Tej swojego rodzaju poezji dziś już za wiele nie ma. „Poletko pana Fogga” jest zresztą również pełne nie tylko utworów. Można zobaczyć wiele zdjęć prywatnych i oficjalnych, kopie programów, plakatów, okładek płyt. Jest w książce miejsce zarówno na sferę prywatną jak i zawodową. Na wspomnienia i rankingi szlagierów. Dariusz Michalski zadał sobie wiele trudu, by stworzyć możliwie pełen obraz życia Fogga. Moim zdaniem bardzo udany i ciekawy. Z przyjemnością powrócę do tej lektury tym bardziej, że właśnie niedawno znalazłam w domowym archiwum płyty z tangami Fogga, które należały w latach 30. do mojej babci.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Dariusz Michalski „Poletko pana FOGGa” wydawnictwo MG 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat