„Pomiędzy nami tajemnice” – recenzja

Recenzja książki „Pomiędzy nami tajemnice”.
W labiryncie ludzkich losów…

Każdy skrywa jakiś sekret lub chce o zapomnieć o pewnym wydarzeniu z przeszłości. Inni w tym czasie starają się dociec, jaką tajemnicę ten ktoś ukrywa lub dlaczego jego własne losy potoczyły się tak, a nie inaczej. „Pomiędzy nami tajemnice” to historia pisana z dwóch perspektyw czasowych oznaczonych w książce jako Kiedyś i Teraz. Na okładce powieści widnieje sylwetka młodej kobiety, przez którą przenika panorama wsi. Zarówno postać, jak i widok są ze sobą powiązane. W jaki sposób? Tego dowiecie się podczas lektury.

W 1950 w pożarze kina objazdowego w Niebylcu ginie większość widzów, w tym świeżo upieczeni rodzice. Poza synkiem nie mają oni żadnych krewnych, a o narodzinach chłopca wie jedynie obecna przy porodzie akuszerka. Marcelina, młoda dziennikarka, ma napisać książkę biograficzną o upadłym kolarzu z Podkarpacia, Mateuszu Jurewiczu. W tym czasie matka wyjawia, że babcia dziewczyny przez lata skrywała pewien sekret. Znany reżyser z Nowego Jorku otrzymuje w środku nocy zaskakującą wiadomość, która odmieni jego dotychczasowe życie.

Co może łączyć te trzy osoby z różnych zakątków Polski i świata? Jak potoczą się losy chłopca? Jaką tajemnicę ukrywała przed rodziną babka Marceliny? Kim tak naprawdę jest Ben?

Autorka czerpała ze źródeł historycznych, co sprawia, że część Kiedyś jest dla nas bardziej przystępna. Bohaterowie zostali wykreowani w przekonujący sposób – zarówno postaci Estery i Kalmana, ich sąsiedzi i inni mieszkańcy wioski, jak i Marcelina, Łukasz oraz Mateusz. Moją uwagę przykuł opis dzieciństwa Salzmanów, które nie należało do najłatwiejszych. Żal Marcjanny, ich serdecznej sąsiadki, po stracie znajomych  został ukazany i opisany w tak realistyczny sposób, że potrafi doprowadzić do łez. Identycznie działa na nas także bunt Józka, przybranego syna Marcjanny, który bezskutecznie usiłuje wyciągnąć z matki ukrywaną przed nim latami tajemnicę. Widać, jak z chłopca wylewają się frustracja, gorycz i pretensje.

Przyznam, że akcja dziejąca się we współczesności była dla mnie mniej fascynująca niż ta umieszczona we wcześniejszych realiach. Marcelina przy okazji wyjazdu służbowego próbuje rozwiązać nurtującą ją tajemnicę rodzinną. Podczas przerw w pracy z Jurewiczem podziwia malowniczą okolicę, a jej opisy niesamowicie relaksują czytelnika. Dziewczyna utwierdza się w przekonaniu, że życiowe wybory nie zawsze są w stu procentach słuszne, a co do nowo poznanych i zbyt pochopnie ocenianych przez innych ludzi można się mylić.

Książka nie jest nienaturalnie przedłużana, w związku z czym czyta się ją bardzo lekko mimo nie najłatwiejszej tematyki. Zapewni dużą dawkę emocji, które na pewno nie opadną szybko. Spodoba się wszystkim, którzy poszukują prawdy o sobie, mają kłopot z dokonywaniem życiowych wyborów i lubią zaskakujące zakończenia.

Joanna Karbownik
(joanna.karbownik@dlalejdis.pl)

Katarzyna Grzebyk, „Pomiędzy nami tajemnice”, Poznań, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat