„Popioły” – recenzja

Recenzja książki „Popioły”.
„Nie trwało to długo, bo chwilę później do jej nozdrzy dotarł zapach gryzącego dymu. Najpierw był delikatny, później intensywny i w końcu okropny, duszący. Czuła, że jej stopy są już poparzone, a dym wypełniający jej płuca był o wiele okropniejszy niż płomienie tańczące na jej nogach”.

Czasem trzeba spłonąć, by móc odrodzić się na nowo.

Nie tylko w przenośni.

Mirra już od samego początku daje się poznać jako bohaterka, która nie ma lekkiego życia. Sytuacja w domu, której jesteśmy świadkami w początkowych partiach książki, wyraźnie wskazuje, że dzieciństwo dziewczynki nie należało do szczególnie udanych. Niestety z biegiem czasu wcale nie było lepiej. Owszem, przez chwilę była nadzieja, że los Mirry się odmieni, jednak ostatecznie wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. A wszystko dlatego, iż ingerowały w to osoby trzecie. A właściwie jedna istota, zła. Taka, która w naturę miała wpisane zniszczenie.

„Popioły” Gosi Kruk to książka, która od samego początku wydała mi się interesująca. W pierwszej chwili zainteresowała mnie okładka, sugerująca, że w powieści będziemy mieć do czynienia z ciemnymi mocami. Tajemniczy medalion na pierwszym planie dodatkowo podsycał moją ciekawość. Skupiający uwagę lead, „Zdradzona. Spalona na stosie. Wskrzeszona, by dokonać zemsty”, zapowiadał emocjonującą, pełną zwrotów akcji lekturę.

Czy rzeczywiście tak było?

Nie ukrywam, że po początkowych wydarzeniach, które okazały się dla mnie bardzo absorbujące, nastąpiło znaczne spowolnienie akcji. Główna bohaterka – Mirra – przechodzi przemianę, która nie do końca do mnie przemawia. Z początku postać ta wzbudzała we mnie wyłącznie pozytywne uczucia. Współczułam sytuacji, w której się znalazła, miałam nadzieję, że jej los szybko się poprawi. Niestety, choć życie kobiety znacząco się zmienia, to obrana przez nią droga niezbyt przypadła mi do gustu. Mirra całe swoje życie podporządkowuje zemście, zupełnie zatracając przy tym swoje człowieczeństwo. Widać, że bohaterką targają silne emocje – w finale daje się ponieść namiętności. Na pierwszym miejscu stawia siebie i swoje potrzeby, nie oglądając się przy tym na innych.

„Popioły” nie dają nam jednoznacznej odpowiedzi na wszystkie pytania. Wręcz przeciwnie, autorka pozostawia czytelnika z poczuciem, że to jeszcze nie koniec historii. Ostatnie fragmenty książki zapowiadają, że jej kontynuacja będzie równie dramatyczna. Przyznam, że jestem jej bardzo ciekawa.

Nie ukrywam, że książka nie do końca spełniła moje oczekiwania. Nie uważam jednak, by jej lektura była dla mnie stratą czasu. Warto zauważyć, że „Popioły” to debiut, więc tak naprawdę pióro autorki dopiero się rozwija. Widać, że pomysłów jej nie brakuje i śmiem twierdzić, że dalsza część tej historii może okazać się dużo bardziej zajmująca. Jeśli chodzi o warsztat pisarski, nie znajduję żadnych uchybień. Język autorki jest dopracowany, a książkę naprawdę dobrze się czyta. Śmiem twierdzić, że jeszcze usłyszymy o Gosi Kruk.

Katarzyna Jabłońska

Gosia Kruk, „Popioły”, Wydawnictwo Novae Res, 2025.




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat