„Poradnik grzebania kotów” – recenzja
Ostatnio czytam coraz więcej kryminałów polskich autorów. Niektóre polecam znajomym, o innych zapominam kolejnego dnia. „Poradnik grzebania kotów” należy do tej pierwszej grupy.
To chyba pierwszy kryminał na koncie tej autorki, ale to nie pierwsza książka w jej dorobku. Mika Modrzyńska próbowała swoich sił w różnych gatunkach. W którym z nich wypada najlepiej? Ocenicie sami. Nie będę ukrywać, że w tym przypadku zaintrygował mnie tytuł i między innymi z tego właśnie powodu postanowiłam przeczytać tę książkę. „Poradnik grzebania kotów” to historia Stefanii, która po wielu latach wraca do rodzinnej miejscowości, by odszukać mordercę i dowiedzieć się, co wydarzyło się 15 lat temu, gdy jej przyjaciółka z dzieciństwa postanowiła uciec z domu.
Im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym było lepiej. Stąd lekki niepokój pojawił się u mnie bliżej końca książki. Czy autorce uda się utrzymać poziom? Czy może jednak zaserwuje banalny finał? Przecież tak łatwo zepsuć całą historię i napięcie budowane od początku. Otóż bez obaw, historia trzyma się zgrabnie do samego końca. Cieszę się bardzo, że czas poświęcony na przeczytanie tej książki nie był czasem zmarnowanym, a stanowił bardzo dobrą rozrywką.
Raziły tylko nieustanne komentarze: „dorosłaś”, „tamci są dorośli”, „taka jest różnica między dorosłymi”. Nie wiem, czy autorka chciała uzmysłowić czytelnikom, że główna bohaterka jest niedojrzała (chociaż wcale nie sprawiała takiego wrażenia), czy pisarka naprawdę uważa, że 28-letnia kobieta jest dzieckiem. Nie wiem, jaki był cel tych wtrąceń, ale zostawmy to teraz na boku, bo książka ma całą masę zalet. Podobają mi się spostrzeżenia i komentarze głównej bohaterki o świecie (no, chyba że zaczyna mówić o życiu osób dorosłych, jakby to jej nie dotyczyło). Uwagi odnoszące się do rzeczywistości sprawiają, że książka wydaje się bardziej osobista. Dzięki nim miałam wrażenie, że autorka zostawiła po sobie jakiś ślad na papierze.
Wątek kryminalny to jakaś połowa książki. Sporą część fabuły Modrzyńska poświęciła na przyjrzenie się rozterkom życiowym głównej bohaterki. Nie uważam jednak, żeby to w jakiś sposób spowalniało akcję. Po pierwsze: wątek z życia prywatnego był również ciekawy, a po drugie krótkie rozdziały nadawały dynamiki. Historia jest ciekawie opowiedziana, nie ma spadku poziomu, dzięki czemu książkę czyta się ekspresowo. Nie jest też zresztą bardzo obszerna. W sam raz, by nie zanudzić czytelnika oraz w sam raz, by rozwinąć i rozwiązać wszystkie poruszone wątki.
Najciekawsze w tej książce chyba było to, że osobą próbującą rozwikłać zagadkę, nie była młoda i ambitna policjantka, nie był to też emerytowany inspektor czy podkomisarz z trudną przeszłością. Śledztwo na własną rękę prowadziła zwykła dziewczyna, która swoją wiedzę opierała na podcastach true crime, a jej sumienie nie pozwalało spać spokojnie w nocy. Czy po 15 latach od zaginięcia przyjaciółki uda jej się w końcu zamknąć oczy w spokoju?
Emilia Ogrodzińska
(emilia.ogrodzinska@dlalejdis.pl)
Mika Modrzyńska, „Poradnik grzebania kotów”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2024.
Ostatnio dodane
- „Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu” – recenzja
- „Demoniczne dwudziestolecie” – recenzja
- „Germinal” – recenzja
- „Yakari. Zemsta rosomaka. Tom 26” - recenzja
- „Życie z mindfulness” – recenzja
- „Inkluzja” – recenzja
- „Tajne sprawy chomiczki Zdzisławy. Misja omlety” – recenzja
- „Historia magii, czarodziejstwa i okultyzmu” – recenzja
- „Iluzjon” - recenzja
- „Twoja (Anty)Bucket Lista” – recenzja

Komentarze