Poradnik dla embriona?

Recenzja książki „Czego się spodziewać, kiedy się ciebie spodziewają”.
Być może moje europejskie poczucie humoru utrudnia mi odbiór tego pełnego dowcipów dzieła.

Poradnik Davida Javerbauma pt. „Czego się spodziewać, kiedy się ciebie spodziewają”, to publikacja osobliwa. „Pierwszy na świecie przewodnik po ciąży dla czytelnika nienarodzonego, napisany przez byłego embriona. Z przedmową Thomasa Harolda Edwarda Bociana”. Już sam opis na okładce książki jest wielce zastanawiający: ile w tym poradniku porad, a ile żartów?

Zdawać by się mogło, że ten nietypowy zabieg autora, to próba znalezienia luki w niezwykle obleganym segmencie literatury dla kobiet w ciąży. Ale czy kierowanie słów do nienarodzonego dziecka, używając przy tym wyrażeń, których z różnych względów dziecko nie powinno słyszeć, jest rzeczą właściwą? Czy na pewno autor, być może zauroczony podobnie jak miliony ludzi na świecie filmem „I kto to mówi” z rewelacyjną Kirstie Alley, dobrze zrobił, czyniąc embrion narratorem swej książki? Być może tak, niewątpliwie pozostanie to kwestią gustu czytelnika. Moje poczucie smaku i humoru zostało wystawione na ciężką próbę. Brakuje mi wyważonego dowcipu, jaki rozśmieszał nas w „I kto to mówi”, czy humoru polskiego autora książek dla przyszłych ojców, Leszka Talko. Nie siląc się na tworzenie poradnika z garstką przemyconych informacji, Talko rozbawia nas do łez, opisując przezabawne historie, których większość rodziców doświadczyła na własnej skórze.

Być może Javerbaum miał trudniejsze zadanie, gdyż mówimy tu o życiu płodowym, przypuszczalnie niezbyt śmiesznym. Nie urzekł mnie jednak styl żartów stosowany przez niego i nic na to nie poradzę. Nazywanie rozstępów, jako: „zespół pięciu kilogramów gówna w dwulitrowym worku”, wklejanie w tekst zapisków z wnętrza macicy, oraz niektóre tytuły rozdziałów, jak „miesiąc szósty, za późno na aborcję”, wprawiają mnie w konsternację. Nie przeczę, że nie ma tu także elementów, które mogą nas rozbawić, wprawdzie nie do łez, lecz jednak. Nie wiem jednak, czy będą one wystarczające, bym mogła uznać tę książkę za bestseller.

Być może moje europejskie poczucie humoru, utrudnia mi odbiór tego pełnego dowcipów dzieła. Do tej pory, czytając książki amerykańskich pisarzy, czy też będąc kilkakrotnie w ich kraju, nie czułam się wyalienowana. Tu jednak, mam poczucie, że nie rozumiem zamierzeń pisarza oraz nie czerpię zysków z czytania jego książki.

Pomiędzy żartobliwymi słowami, starałam się odnaleźć merytoryczną wartość poradnika „Czego się spodziewać, kiedy się ciebie spodziewają”, który przeprowadziłby mnie przez 9 miesięcy niezwykłych zmian w moim życiu. No cóż, nie powiem, że nie udało się autorowi „przemycić” tematów powszechnie uznawanych za największe „bolączki” ciąży. Dowiadujemy się o „rzyganiu”, „siusianiu”, „korkach w jelitach”, upławach, wielkich stopach i nietrzymaniu moczu. Na ile te informacje, opatrzone komentarzami i docinkami autora książki, będę dla was pomocne, musicie przekonać się same. Sugerowałabym jednak, by panie, które spodziewają się pierwszego dziecka i po poradniku oczekują rzetelnych informacji, rozwiewających wiele niejasności, sięgnęły raczej po inną publikację.

„Czego się spodziewać, kiedy się ciebie spodziewają”, to lektura dla wieloródek, które mają za sobą teorię i praktykę, a teraz potrafią już z „przymrużeniem oka” podejść do narodzin dziecka.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

David Javerbaum, „Czego się spodziewać, kiedy się ciebie spodziewają”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat