Książka od pierwszych stron zaskakuje lekkością i klimatem włoskiego miasteczka, które staje się dla bohaterki azylem, ale też miejscem konfrontacji z tym, od czego próbowała uciec. Pokazuje, że nie zawsze da się zapomnieć o przeszłości – często jedynym wyborem jest zmierzenie się z nią.
Ana to młoda i wrażliwa dziewczyna, która przyjeżdża do Porto Venere z nadzieją na nowy początek. W pracy w restauracji odnajduje rytm, który koi jej nerwy, a uporządkowana codzienność daje jej poczucie bezpieczeństwa. Autorka bardzo dobrze oddaje tę zwyczajność (zapach kawy, gwar turystów, ciepło włoskiego słońca). Wszystko to tworzy tło, które pozwala czytelnikowi na chwilę oderwać się od własnych spraw. To jedna z tych książek, które czyta się szybko, a jednocześnie z przyjemnością zanurzamy się w klimacie spokoju i codzienności.
Ciekawym zabiegiem, który wyróżnia tę powieść, jest zmiana narracji w połowie książki – z pierwszoosobowej na trzecioosobową. Ten ruch jest odważny i przyznam, że bardzo rzadko spotykany. Pozwala spojrzeć na Anę z większego dystansu, zobaczyć jej historię szerzej, z zewnątrz, jakby czytelnik nagle stał się obserwatorem, a nie tylko uczestnikiem jej przeżyć. Dzięki temu lepiej widać jej zagubienie, lęki i powolne dojrzewanie do decyzji, które mogą odmienić całe życie.
Wątek spotkania z Filipem, czyli dawnym znajomym z internatu, dodaje historii ciepła i delikatnej nadziei. Jego pasja do fotografii, wrażliwość i czułość kontrastują z tym, co Ana pamięta z przeszłości. To nie jest typowy romans, lecz subtelna opowieść o tym, jak trudno zaufać, kiedy serce wciąż pamięta ból. Autorka nie idealizuje relacji i pokazuje, że miłość to nie tylko uniesienia, ale też odwaga, by zmierzyć się z tym, co niewygodne.
Kiedy w życiu Any pojawiają się osoby z jej dawnego świata, przeszłość zaczyna dobijać się do drzwi. Włoskie miasteczko, które miało być bezpieczną przystanią, staje się miejscem próby. Eliza Borowiak dobrze pokazuje, jak cienka bywa granica między chęcią ucieczki a potrzebą stawienia czoła temu, co boli. To właśnie te momenty, pełne napięcia, ale też prawdy, sprawiają, że czytelnik może utożsamiać się z bohaterką i jej życiem. Bo takie jest życie każdego z nas – raz spokojne i pełne radości, a innym razem burzliwe i trudne.
Daria Konieczna
Borowiak Eliza, ,,Porto Venere. Nowe życie”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.
Komentarze