„Posag szwaczki” zaczyna się jak powieść obyczajowa, a kończy niczym najlepszy kryminał. Początkowo autorka rzuca nas w czasy współczesne, gdzie poznajemy sympatyczną i zakochaną w sobie parę. Sarah i Duncan są całkiem zgranym małżeństwem, choć jedna ze stron skrywa pewną tajemnicę, która być może zaważy na przyszłości obojga. Sarah próbuje napisać powieść, lecz praca nad nią jest mozolna. Kiedy jednak natrafia na artykuł z 1876 roku, mówiącym o zaginięciu dwóch młodych szwaczek, postanawia stworzyć reportaż o losach Hannelore i Margaret. W ten sposób Meredith Jaeger przenosi nas w przeszłość, gdzie śledzimy koleje życia dwóch europejskich imigrantek, które los rzucił do San Francisco. Obie pracują jako szwaczki, obie mają ojców cechujących się „mocną ręką” i nadużywających alkoholu i obie muszą zatroszczyć się o swoje młodsze rodzeństwo. Ich życie nabiera nowych barw, gdy do zakładu, w którym pracują, wkroczą Lucas z Robertem. Noc, która dla Hannelore miała być spełnieniem marzeń okazuje się koszmarem; Margaret znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a Hannelore musi z rodzeństwem uciekać przed brutalnością ojca. W tym momencie historia miłosna zaczyna przeplatać się z wątkiem kryminalnym. Wraz z bohaterami zaglądamy do najmroczniejszych zakątków i spelunek San Francisco, by odkryć prawdę o zaginięciu Margaret.
Meredith Jaeger fantastycznie przedstawiła dwie tak różne epoki. Współczesność miesza się tutaj z przeszłością, a odkrywane fakty układają się w misternie utkaną historię, której finał nierozerwalnie łączy się z życiem Duncana i Sarah. Okazuje się, że San Francisco z 1876 roku uważane za miejsce nadziei dla imigrantów z Niemiec czy Irlandii dla większości staje się prawdziwym piekłem na ziemi. Dwutorowa narracja podsyca tylko ciekawość czytelnika, który z przyjemnością przewraca kolejne kartki, by w końcu poznać historię o miłości, cierpieniu i wybaczeniu.
„Posag szwaczki” to prawdziwe studium życia kobiet nie tylko w XIX, ale także w XXI wieku. Hannelore Schaeffer, Margaret O’Brien, Sarah Havensworth to kobiety bardzo różne, ale każda z nich wzbudza pozytywne uczucia. Są młode, piękne, przepełnione pasją, ale i lękiem o własną przyszłość. Myślę, że to bardzo dobry debiut Meredith Jaeger, choć nie mogę pozbyć się wrażenia, że czasy przeszłe zostały potraktowane z większą atencją przez autorkę. Akcja w czasach współczesnych wydaje się zbyt szybka, płytka i niedopracowana, a wątek detektywistyczny odrobinę przekombinowany. Mimo to miło spędziłam czas przy lekturze, więc polecam tę obyczajową powieść z romansem i kryminałem w tle.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Meredith Jaeger, „Posag szwaczki”, Warszawa, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017
Komentarze