„Posępna litość” – recenzja

Recenzja książki „Posępna litość”.
Późne średniowiecze. Księstwo Bretanii pogrążone w chaosie, opierające się zakusom króla Francji, który chciałby włączyć kolejny teren w obręb swojego królestwa. To tło tej wciągającej powieści.

Robin LaFevers w udany sposób łączy prawdziwą historię księżnej Anny Bretońskiej, walczącej o autonomię swojego księstwa, z losami fikcyjnych bohaterów, którzy w tych wydarzeniach odegrali znaczącą rolę. Do rąk czytelnika autorka oddaje intrygującą mieszankę historycznej fantastyki z romansem, która gdzieniegdzie zahacza również o kryminał.

Centralną postacią książki jest Ismae, wychowana w chłopskiej zagrodzie, spłodzona jednak przez boga śmierci – Mortaina. Jej matka nieudaną próbą pozbycia się płodu za pomocą trucizny naznaczyła córkę ciemnoczerwonym piętnem. Pierwsze czternaście lat jej życia to pasmo dokuczań, drwin, złego traktowania ze strony otoczenia. Wskutek nagłych wydarzeń trafia do Zakonu Świętego Mortaina i ze zdziwieniem dowiaduje się, że od dawna jej tam oczekiwano. Wreszcie odnajduje miejsce, gdzie jest chciana. Otrzymuje nie byle jaką propozycję – może zostać zawodową zabójczynią na usługach Mortaina.

Ale kim on dokładnie jest? Autorka książki nawiązuje do kultów pogańskich i nakładania się na nie religii katolickiej. To jedno z dziewięciu starych bóstw, jak wytłumaczono Ismae w Zakonie, istot wysłanych przez Boga, by wypełniały jego wolę. Wraz z wejściem na te tereny kościoła katolickiego stara wiara wymiera, by bóstwa przetrwały, zostają określane mianem świętych. Zakon, którego uczennicą zostaje Ismae (kto by nie przyjął takiej propozycji...), wypełnia jego zadania – zabija wyznaczone osoby, na które Mortain nakłada swój znak: przestępców, zdrajców, osoby działające na krzywdę Anny Bretońskiej. Ismae zostaje wysłana na misję, a nowe doświadczenia stawiają przed nią trudne pytanie: czy Zakon zawsze trafnie interpretuje wolę Mortaina?

„Posępna litość”, dzięki dynamicznej fabule, nietuzinkowym postaciom, szczegółowym opisom broni czy trucizn, wciąga już od pierwszej strony. Napisana jest wartkim językiem, co nie pozwala się od niej oderwać. Oczywiście autorce zdarzają się małe wpadki, jak chociażby sytuacja, kiedy Ismae – wysportowana, wyćwiczona zabójczyni – ledwo dyszy po szybszym marszu z jadalni do sypialni. Te elementy, jak się domyślam, mają na celu uwypuklenie dwuznaczności bohaterki: z jednej strony to niebezpieczna profesjonalistka, a z drugiej nadal młoda, delikatna dziewczyna. Trzeba przyznać, że są to właściwe zabiegi, bo ciekawie czyta się zmagania nie do końca wyrobionej towarzysko Ismae w skomplikowanym dworskim światku.

Przy wyborze książki, choć jak mówi przysłowie nie powinno się tak robić, zwracam uwagę na jej okładkę. Ta „Posępnej litości” przedstawia hardą, młodą kobietę, ubraną w elegancką suknię, trzymającą kuszę. Dobrze przygotowana oprawa dodatkowo zachęciła mnie do przeczytania powieści, mam nadzieję, że zaciekawi też inne osoby. Na koniec warto dodać, że jest to pierwsza część trylogii „Jej nadobna zabójczyni”, a dwie kolejne bohaterki to również uczennice Zakonu, które poznajemy w pierwszym tomie. Już nie mogę doczekać się ich przygód!

Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)

Robin LaFevers, „Posępna litość”, Lublin, Fabryka Słów, 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat