Postaw żagle i płyń dalej

Recenzja książki „Lilka”.
Trylogię o rozlewisku wprost uwielbiałam – była sympatyczna, pogodna, śmieszna, pozytywna i, chyba co najważniejsze, łatwa i pozwalająca cudownie odpocząć.

„Lilka” jest inna. Ta powieść jest bardziej emocjonalna, grająca na uczuciach i zmuszająca do rozmyślań.

Marianna to kobieta w wieku 50+, pracownica poczytnego kolorowego magazynu, żona, matka, babcia, przyjaciółka. Ma dobre, ustabilizowane życie i wszystko układa się niemal idealnie przynajmniej do czasu, kiedy wspaniały mąż po 30 latach małżeństwa stwierdza, że się dusi i postanawia wystąpić o rozwód. W ciągu kilku minut życie Roszkowskiej rozpada się na małe kawałeczki.

Całe szczęście, że są wokół niej wspaniali ludzie, którzy pomogą przejść przez trudy rozstania. W życiu naszej bohaterki pojawia się też nagle niezbyt lubiana siostra, która zagości u niej na dłużej i przestawi jej życie jeszcze bardziej.

Kalicińska wykorzystała znany z jej powieści schemat fabularny – przedstawia kobietę w kwiecie wieku, której życie wywraca się na drugą stronę. Musi więc się podnieść i zacząć wszystko od nowa. Nie jest to jednak wada. Wręcz przeciwnie – taki schemat autorkę wynosi ponad rzesze innych mało ambitnych powieści.

„Lilka” to zwykłe babskie czytadło, ale śmiem twierdzić, że nie jest ono aż tak relaksujące, jak mazurska trylogia. Nie, „Lilka” to powieść dużo bardziej dojrzała. Zarówno emocjonalnie jak i językowo. W ogólnym rozrachunku „Lilka” jest jakby kolejnym etapem w twórczości Kalicińskiej.

Historia Marianny to też bardzo emocjonalna książka. Dużo w  niej smutku, wzruszeń i refleksji nad życiem, przemijaniem, śmiercią, bo żywot Mani obfituje w trudne i tragiczne wręcz sytuacje. Akcja powieści oscyluje nie tylko wokół miłych chwil. Kalicińska pokazuje, że nic nie jest łatwe i przyjemne. I dobrze, bo mam wrażenie, że za dużo na rynku wydawniczym powieści, w których do księżniczki przyjeżdża książę na białym koniu.

„Lilka” to powieść o zauroczeniach,  miłości,  więzach rodzinnych (nawet jeśli ta rodzina nie jest biologiczna), przyjaźni. Po prostu o życiu. Nie ma tu, na szczęście, banalnej fabuły i cukierkowych rozwiązań. To historia o tym, co dla nas najważniejsze, o chorobie i o zdrowiu, o szczęściu i smutku, o życiu i o śmierci. To powieść o nas.

Anna Otlik
(anna.otlik@dlalejdis.pl)

Małgorzata Kalicińska, „Lilka”, Zysk i S-ka, Poznań 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat