Jak to się dzieje, że złe uczynki są bardziej doceniane? Przecież prawość oraz dobroć powinna być nagradzana. Chyba jeszcze nikt nie znalazł odpowiedzi na to pytanie. Nie inaczej wygląda sytuacja w przypadku chorujących dzieci. Są to małe istotki, które jeszcze nie zdążyły zrobić nic złego. Dlaczego więc chorują? I właśnie, między innymi, takie tematy poruszane są w książce „Poświęcenie” Adriany Locke.
Julia Gentry miała bardzo udane życie - mały domek, kochający mąż i śliczna córka Everleigh. Ich mały raj na ziemi zburzył wypadek, a kobieta nie wiedziała, jak ma sobie dalej radzić sama. Strata była cały czas wyczuwalna, a złamane serce za nic nie chciało się zregenerować. Upór wcale nie poprawiał sytuacji. Julia nie chciała pomocy od nikogo, a na pewno nie od swojego szwagra. Crew (bardzo niegrzeczny mężczyzna, który jest do tego przystojny) wiele razy zawiódł Julię. Kobieta nie potrafi mu zaufać, ponieważ cały czas pamięta przeszłość. Szczególnie teraz, kiedy kolejny raz zawalił się jej cały świat. Czy kolejna tragedia zbliży ich do siebie? Jak potoczą się ich losy? Czy jest jakiś limit rozpaczy przypadających na jedno istnienie?
Uff, ostatnio mam szczęście czytać książki, które rozkładają moje istnienie na molekuły, a potem składają ponownie. Za każdym razem zostawiają piętno i sprawiają, że coś się zmienia w moim postrzeganiu świata. W tym przypadku nie było inaczej. Adriana Locke zaserwowała powieść trudną, poruszającą wiele tematów, które są pomijane w codziennych konwersacjach. Nie zawsze wiadomo jak zareagować na takie rewelacje. Co powiedzieć albo co zrobić, żeby nie wyszło źle. Twórczyni pisze w bardzo przystępny sposób. Mimo że poruszane obszary są niewygodne, zachęca do czytania i zgłębienia wszystkiego. Skłania do lekkiego masochizmu.
Bohaterowie są bardzo dobrze przestawieni. Poznajemy ich przeszłość, teraźniejszość oraz poglądy na wiele ważnych tematów, a najważniejsze – również na uczucia. Autorka rozłożyła ich istnienia na czynniki pierwsze i zaserwowała czytelnikowi. Wiemy co ich cieszy, martwi, wywołuje agresję oraz doprowadza na skraj, zahaczając przy tym o tematykę depresji. Julia to kobieta, którą polubiłam od pierwszych stron. Silna, niezależna, nie dająca sobie w kaszę dmuchać. Radzi sobie z problemami najlepiej jak umie. Co prawda rozkleja się często, ale kto by tego nie robił w jej sytuacji? Dla mnie jest wizerunkiem silnej bohaterki przezwyciężającej przeciwności losu - wrażliwej i na maksa realnej. Crew to pokręcony mężczyzna z bardzo bogata przeszłością. Również stracił wiele, szansę na karierę, brata, samego siebie. W pewnym momencie zatracił to, co ważne, ale próbuje wrócić na dobre tory. I jest ciachem. Ich relacja jest dynamiczna, pełna bólu, rozczarowań, ale również wiary w siebie nawzajem. Everleigh jest dopełnieniem całości: słodka, ufna, wrażliwa i kochana.
Powieść napisana jest w klimacie New Adult, jednak postacie są dorosłe. Na każdym kroku wspierałam bohaterów. Płakałam wtedy, kiedy oni; cieszyłam się z każdego sukcesu. Julia obwinia Crew za śmierć ukochanego, on sam zresztą to robi. Widać, że cierpi i bez wahania zamieniłby się z nim miejscami. Mężczyzna ukrywa swoje uczucia oraz miłość do głównej bohaterki. Jest zawsze przy niej, mimo że ona odtrąca go przy każdej okazji. Są da mnie portretem realnej pary z problemami. Tylko od wspólnego działania i poświęcenia będzie zależeć czy będą razem. Romans jest ważnym elementem lektury, ale nie najważniejszym. Autorka w bardzo ciekawy sposób łączy wątki i żaden nie jest kluczowy.
Polecam powieść z całego serducha, ponieważ jest ona naprawdę dobra. Łączy w sobie romans, ale nie zabrakło również tragedii oraz psychologicznego polotu. Książka jest ciężka, ale w ten pozytywny sposób. Zmuszą do refleksji nad własnym życiem i zachowaniem. Jak dla mnie to rozbijacz miękkiego środka, który jest naprawdę wart uwagi.
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Adriana Locke, „Poświęcenie”, Papierowy księżyc, Słupsk, 2018 r.
Komentarze