Jill Shalvis dała się poznać jako autorka książki „Oczarowana”, dzięki której zapewniła sobie rzeszę oddanych fanek i czytelniczek, które z niecierpliwością oczekiwały kolejnej lektury wychodzącej spod jej pióra. Nie ukrywam, że ja również dzielnie i wytrwale oczekiwałam, doczekałam się i ,co więcej, wcale się nie zawiodłam. Autorka stworzyła już cztery literackie kreacje z serii Lucky Harbor, ale nie są one chronologiczne, więc ze spokojnym sumieniem można sięgać po każdą z nich w dowolnej kolejności.
Fabuła powieści „Szczęściara” oscyluje wokół losów Mallory, pielęgniarki w niewielkim miasteczku, w którym życie nie jest łatwe, gdyż wszyscy doskonale się znają. Kobieta z natury jest nieprzeciętnie dobroduszna, chętna do pomocy i bardzo miła nawet, gdy inni nie zasługują na tak pozytywne traktowanie. W efekcie takiej postawy życiowej zazwyczaj jest wykorzystywana przez ludzi z jej otoczenia. Jednakże w pewnym momencie ma już dosyć takiego stanu rzeczy. Pewnego dnia poznaje w restauracji Ty'a, któremu nieoczekiwanie ratuje życie i który w efekcie trafia na pierwsze miejsce nietypowej listy Panów Nieodpowiednich. Zadaniem tejże listy ma być pomoc w odnalezieniu kogoś, kto pomoże kobiecie urozmaicić nudne i monotonne życie. Ty wydaje się być spełniającym jej wymagania partnerem, ale okazuje się, że niedługo ma wyjechać. Utwierdza to Mallory w przekonaniu, że to idealna okazja, by oddać się szaleństwu, zmieniając swoje przewidywalne życie choćby na ułamek chwili. Jak zakończy się ten nietypowy związek? I czy życie Mallory stanie się pełniejsze, bardziej wartościowe?
„Szczęściara” Jill Shalvis jest niestereotypową prozą życia, która całkowicie pochłania. Autorka ujęła w beztroskim i dość powierzchownym romansie wyjątkową historię dwojga ludzi, którzy tak naprawdę szukali swojego miejsca w życiu. Bardzo precyzyjnie zostało oddane tło obyczajowości małych miasteczek, co uważam za duży plus, gdyż łączenie realiów obyczajowych i społecznych w wątki fabularnej fikcji jest bardzo interesujące. Mieszkańcy Lucky Harbor urzekli mnie całkowicie. Shalvis stworzyła fantastyczną galerię swoistych indywidualności, które zaprezentowała w sposób ciekawy i często poruszający. Wiele fragmentów przyprawiło mnie o salwy śmiechu, a jeszcze inne o nuty odczuwalnego wzruszenia, co zawdzięczam pochłaniającym opisom i bohaterom, których wprost nie da się nie polubić. Nie ulega wątpliwości, że powieść jest bardzo dopracowana i wszystko w niej uzupełnia się, wzajemnie tworząc kompozycję godną uwagi, która wciąga bez reszty. Mimo że powieść jest lekka i przyjemna, to jednak nie została pozbawiona głębokich doświadczeń życiowych, które skłaniają do refleksji nad codziennością egzystencji.
Agnieszka Ziętek
(agnieszka.zietek@dlalejdis.pl)
Jill Salvis, „Szczęściara”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013
Komentarze