Ile razy zdarzyło ci się myśleć jedno, a postąpić całkiem inaczej, zignorować racjonalne głosy i skręcić w inną stronę? Zapewne wielokrotnie. Mało kto jednak w takich momentach myśli o tym, że oto zwyciężyła podświadomość. Tymczasem ona nieźle panoszy się w naszym codziennym życiu i nie po to, by nam zaszkodzić, ale po to, by nas chronić, choć nie zawsze jej ufamy i zgadzamy się na to, do czego nas popycha. To niezła manipulantka, a jej manipulacje dają różne efekty, żonglują zapisanymi w nas emocjami.
Książka „W dżungli podświadomości” Beaty Pawlikowskiej jest mocno sugestywna, ale nie stawia roli podświadomości na piedestale. Autorka wnikliwie wyjaśnia i interpretuje jej obecność w naszym życiu i jej wpływ na nie, którego nie jesteśmy często zwyczajnie świadomi. Czyni to w sposób bardzo przekonywający, serwując szereg przykładów z własnego życia. Podświadomość to taki chochlik gdzieś w głowie, który popycha nas do czegoś, choć świadomie chcemy postąpić inaczej. I ma to oddźwięk w każdej sferze życia. Tak jak i w innych pozycjach autorki, tak i tutaj każdy miłośnik jej stylu opowiadania, znajdzie dla siebie jakąś mądrość. Cytaty wyłuskane z książki „W dżungli podświadomości” niejednokrotnie mogą postawić do pionu, kiedy dopadają wątpliwości.
Beata Pawlikowska pokazuje, że podświadomości nie należy się bać. Co więcej, warto zaakceptować jej podpowiedzi, bo nie zawsze racjonalizm się opłaca. Warto przeczytać i uwierzyć.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Beata Pawlikowska, „W dżungli podświadomości”, G+J, Warszawa 2013
Komentarze