Ania to pozornie typowa współczesna nastolatka, mieszkająca wraz z rodzicami i babcią w niewielkim domu. Jej uporządkowany świat zostaje zniszczony pewnego dnia przez Śprota, tajemniczego chłopca, który pojawia się nagle w jej pokoju. Pozbawiony pamięci gość, nie potrafi wytłumaczyć dziewczynie celu swej wizyty, wie jednak, że Ania musi udać się wraz z nim do baśniowego świata. W Leadii spotykają ich niezwykłe i często niebezpieczne przygody, a pomocy udziela im Mistrz Prat. Celem podróży Ani i Śprota oraz ich przyjaciół, jest Miasto Bram, gdzie odbyć ma się egzamin, od którego wyniku zależą dalsze losy Leadii. W wędrówce przeszkadzać im będzie wąż Ahemo oraz okrutny mag Azol, a pomocni okażą się Kichaczek oraz Mistrz Lemie. W czasie niezwykłych przygód,Ania przekona się, że nie jest tylko zwykłą dziewczynką i odkryje drzemiące w niej pradawne moce.
Historia Ani i Śprota brzmi ciekawie i intrygująco. Nie można jej twórcy zarzucić braku wyobraźni, czy pomysłowości. Powieść bowiem napisana jest barwnym, plastycznym językiem i widać, że jej autor lubi smakować słowa. Można jednak wytknąć pewne braki, których książka się nie ustrzegła.
Chodzi tu przede wszystkim o chaotyczność zdarzeń oraz brak spójności, które zdecydowanie utrudniają czytanie. Powierzchowność tłumaczeń, pobieżność opisów, a także brak konkretnych celów do zrealizowania, którym moglibyśmy od początku kibicować. Grzegorz Poraj bardzo oszczędnie i powoli dozuje nam informacje o celu wyprawy swych bohaterów, czego nie mogę zaliczyć na poczet walorów książki. Szczerze mówiąc wygląda to tak, jakby autor powieści, tworzył ją ad hoc, bez wcześniejszego planu, korzystając na bieżąco z chwil twórczego olśnienia.
Wywody filozoficzne, które z lubością Poraj wtrąca mimochodem (niestety dość często), stają się barierą umysłową dla najmłodszych czytelników. Można oczywiście pominąć je, bo meritum zdarzeń nie jest od nich zależne, niemniej jednak nie zachęcają do lektury. Będzie to oczywiście zarzut, gdy uznamy powieść jako lekturę dla dzieci i młodzieży, do której to grupy została zaklasyfikowana. Jeżeli jednak porzucimy tę ideę i ustalimy, że „Ania i Śprot” będzie książką przeznaczoną dla starszych czytelników, nasze odczucia zmienią się diametralnie. Wtedy może być ona interesująca dla dojrzałych nastolatków, których umysł rozwinięty jest w większym stopniu, tak samo jak ciekawość świata i filozofii życia. Ewidentnie więc wiek czytelnika odgrywa znaczącą rolę w ocenie publikacji.
W kontekście nadchodzących Świąt, książka „Ania i Śprot” miała stać się doskonałym prezentem gwiazdkowym dla jedenastolatki. Cieszę się jednak, że zajrzałam wcześniej do powieści Grzegorza Poraja, gdyż obawiam się, ze moja ukochana siostrzenica, byłaby lekko skonsternowana otrzymanym prezentem. Polecam „Anię i Śprota” zdecydowanie starszym czytelnikom!
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Grzegorz Poraj, „Ania i Śprot. Egzamin w Mieście Bram.”, Zysk i S-ka 2011
Komentarze