Powrót do przeszłości

Recenzja książki “Dallas 63”.
“Dallas' 63” Kinga pokazuje, że szufladkowanie go jedynie jako autora horrorów, jest dla niego bardzo krzywdzące.

Amerykański pisarz pokazał już kilkakrotnie, że doskonale odnajduje się w różnych gatunkach literackich, tym razem tworząc monumentalną powieść oscylującą między fantastyką, a thrillerem politycznym.

Punkt wyjścia całej historii jest banalny i często wykorzystywany w literaturze: główny bohater cofa się w czasie. Na szczęście autor oszczędza mu przygód pewnego Jankesa i nie rzuca w średniowieczne realia. Jake Epping (narrator i zarazem protagonista) dostaje szansę powstrzymania zabójcy Kennedy’ego, a co za tym idzie: zmiany całej historii amerykańskiej i światowej. Czytelnicy obeznani nieco z literaturą fantastyczną zapytają: a co z „efektem motyla”? Jak wydarzenia, które prowokuje Epping, naprawdę wpłyną na losy świata? Cóż, walka z przeznaczeniem, to trudny kawałek chleba i nasz bohater przekona się o tym na własnej skórze.

King po raz kolejny wykorzystuje motyw everymana, zwyczajnego Amerykanina z którym może utożsamić się przeciętny czytelnik i stawia go w obliczu niezwykłych wydarzeń. Tak samo jak bohaterowie „Pod kopułą”, czy też „Mgły”, Jake staje twarzą w twarz z czymś, co przekracza ludzkie pojmowanie świata. Na ponad 800 stronach autor pokazuje, jak zwykły nauczyciel angielskiego ulega pokusie zbawiania całej ludzkości, przyjmując na siebie rolę anioła stróża, ingeruje w losy bliskich mu osób oraz wszelkie konsekwencje wynikające z tego postępowania.

Stephen King nie byłby też sobą, gdyby nie skoncentrował się na odmalowaniu realiów. Wraz z głównym bohaterem cofamy się w lata wielkich samochodów, czystszego powietrza, rock and rolla, a także wszechobecnego rasizmu i zbliżających się wielkimi krokami przemian społecznych. Drobiazgowe opisy rzeczywistości są specjalnością Kinga, dzięki czemu nasza obecność w przeszłości staje się bardzo namacalna. Pisarz rozkłada także na czynniki pierwsze mit słodkich i niewinnych lat 60., pokazując bite kury domowe skazane na smutną egzystencję u boku swoich mężów, jedynych prawdziwych władców patriarchalnego światka amerykańskiej prowincji. Na każdym kroku Epping natyka się na przejawy rasizmu i homofobii, tak skrzętnie zwalczanej we współczesnej Ameryce. Potoczne stwierdzenie głosi, że śmierć prezydenta była końcem niewinności Ameryki, King dowodzi, że Ameryka nigdy taką nie była. Podróż w przeszłość w towarzystwie Kinga może i jest doświadczeniem bolesnym, ale na pewno warto się  w nią udać.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Stephen King, “Dallas' 63”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat