„Poza cywilizacją” – recenzja

Recenzja książki „Poza cywilizacją”.
Co byś zrobiła, gdybyś wylądowała na bezludnej wyspie i byłabyś zdana tylko na siebie? Właśnie w takiej sytuacji stawia siebie bohater książki, który znalazł się z dala od tytułowej cywilizacji.

„A jakbym nie miał nic? Jedzenia, sprzętu, noża - nawet ubrania?”. Pytanie, które zadał sobie Ed Stafford, główny bohater opowieści o przetrwaniu, szybko stało się rzeczywistością. To on sam wpadł na pomysł spędzenia dwóch miesięcy na bezludnej wyspie nago, bez żadnych dodatkowych sprzętów, za to z kamerami (bo jego wyzwanie było częścią programu emitowanego w Discovery Channel) i telefonem satelitarnym, którego miał użyć tylko w nagłym przypadku.

Współczesny Robinson Crusoe hartował swoje ciało już wcześniej, podczas pobytu w wojsku, więc nie jest typowym „naturszczykiem”. Przed rozpoczęciem 60-dniowej przygody na bezludnej wyspie miał też możliwość nauczenia się kilku ważnych dla przetrwania rzeczy od mieszkających w podobnych warunkach tubylców. Nie zapytał jednak o wszystko, co później nieco utrudniło mu wyspiarską przygodę.

Poznać siebie
Już od pierwszego dnia pobytu autora na wyspie możemy zajrzeć w głąb jego umysłu, wiemy za kim (i za czym) tęskni, co go frustruje, a co sprawia największą radość. Z pozoru proste czynności zamieniają się w problemy, na których rozwiązanie trzeba poświęcić nawet kilka godzin. Co można zjeść, gdy nie ma ognia? Czy po surowych ślimakach nie pojawi się zatrucie pokarmowe? Skąd wziąć słodką wodę pitną? Jak to się stało, że baterie w kamerach wytrzymały przez tak długi czas?

Lektura pozwala zastanowić się chwilę nad tym, jak bardzo nie dbamy o to, co mamy na co dzień, jak cenny jest stały dostęp do jedzenia i picia, które są niemal na wyciągnięcie ręki. Widzimy też jaką radość może sprawić rozpalenie ognia, znalezienie dziurawej puszki czy przygotowanie pierwszej herbaty. Obserwując zmagania autora z dziką naturą i próbą przetrwania, nie dziwi fakt, że w pewnym momencie jego głównym celem staje się… upolowanie kozy.

Podczas czytania książki przez cały czas towarzyszyło mi jeszcze jedno pytanie: Czy Ed Stafford poradziłby sobie bez przedmiotów współczesnej cywilizacji, wyrzucanych od czasu do czasu na brzeg wyspy?

A Ty, przetrwałabyś na bezludnej wyspie?

Sandra Wróbel
(sandra.wrobel@dlalejdis.pl)

Ed Stafford, Poza cywilizacją, Czerwonak, Vesper, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat