Paige stara się rozpocząć nowe życie. W końcu udało jej się wyrwać z rodzinnego miasteczka, gdzie nie miała żadnych perspektyw i nie czekało ją właściwie nic poza pracą w sklepie i małżeństwem ze szklonym kolegą – Austinem – obecnie mechanikiem samochodowym. Na szczęście praca asystentki w dużej firmie pozwoliła kobiecie kochającej zapach drogiego papieru i tuszu wyprowadzić się z przyczepy matki i zamieszkać w ładnym apartamencie w nowoczesnym bloku z siłownią.
Konsekwentnie realizowany plan odbudowy życia na własnych zasadach zostaje jednak zachwiany, gdy pewnego dnia do skrzynki pocztowej Paige trafia dziwny list bez znaczka, bez informacji o nadawcy, za to napisany piękną kaligrafią na wyjątkowym papierze. Zaintrygowana kobieta zauważa wprawdzie, że przesyłka trafiła do niej przez pomyłkę ze względu na rozmazany numer mieszkania, jednak pokusa przeczytania okazuje się silniejsza...
Przez kolejne dni podobne listy znów trafiają do skrytki Paige, która po przeczytaniu instrukcji od tajemniczego nadawcy wrzuca pocztę do właściwej przegródki. Początkowo listy zawierają jedynie porady na temat zdrowego żywienia, sportu, ubioru. Z czasem jednak stają się coraz bardziej konkretne i zaczynają poruszać tematykę seksu. Początkowo onieśmielona kobieta podąża za radami, które przecież nawet nie są przeznaczone dla niej. Jednak pragnienie, by ktoś pokierował jej życiem, okazuje się niewyobrażalnie silne. Dzięki listom z nieśmiałej dziewczyny z sąsiedztwa Paige przeistacza się w kobietę, która wie, czego chce i nie waha się o to walczyć.
No dobrze, ale gdzie w tym wszystkim seks, nieodłączny element literatury erotycznej? Megan Hart udało się coś ciekawego – erotyki z „Barwach pożądania” jest dokładnie tyle, ile trzeba. Paige nie jest wyuzdaną wielbicielką praktyk sado-maso, nie wyobraża sobie seksu z każdym buchających testosteronem samcem alfa, ani nie paraduje w seksownych ciuchach, rzucając dookoła spojrzenia w stylu „weź mnie tu i teraz”. Paige, choć nie jest zbyt skomplikowaną osobą, wzbudza sympatię z tego względu, że każda kobieta przeżywa momenty, w których chce być pożądaną i stara się to uzyskać.
Czytając opinie innych na temat książki Megan Hart zwróciłam uwagę na to, że według wielu osób „Barwy pożądania” są zbyt mało erotyczne. Jednak książek nasyconych do granic możliwości coraz dziwniejszymi opisami seksu jest za wiele. Opowieść o Paige to lekka, łatwa i przyjemna lektura do poczytania w letni wieczór i wywołania niewielkiego rumieńca na przykład przy opisie masturbacji głównej bohaterki. Fani literatury mocno okraszonej dosadnymi opisami mogą być zawiedzeni, ale moim zdaniem Hart powraca do „tradycji” Nory Roberts czy Danielle Steel. W „Barwach pożądania” seks jest tylko jednym z elementów fabuły, a nie głównym motorem akcji. W ostatecznym rozrachunku okazuje się, co tak naprawdę w życiu jest ważne – czyli lekkie moralizatorstwo na koniec. Niemniej, jeśli czujecie, że w wakacje wasze mózgi nie przyswajają niczego poza plotkarskimi gazetami i lekkimi książkami z nutką erotyzmu, to polecam „Barwy pożądania”. Bez specjalnych emocji, bez dzikiej żądzy, bez wielkiej namiętności – to powieść o tym, że każdego dnia możemy się zmienić.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Megan Hart, „Barwy pożądania”, Harlequin, Warszawa 2013
Komentarze