„Pozytywista do szpiku kości” – recenzja

Recenzja książki „Pozytywista do szpiku kości”.
Zachwycamy się gwiazdami i celebrytami, a tuż obok nas żyją cisi bohaterowie, którzy codziennie ratują kolejne ludzkie istnienia. Może warto zwrócić uwagę właśnie na nich i dostrzec prawdziwy cud?

W momencie, gdy po raz pierwszy ujrzałam okładkę książki Justyny Wojteczek pod tytułem „Pozytywista do szpiku kości”, wiedziałam, że muszę mieć ją w swojej biblioteczce. Profesora Wiesława Jędrzejczaka (jak pewnie wielu z was) znałam głównie z ekranu telewizora, a jego postać była i jest mi szczególnie bliska z tego względu, iż hematologia w pewnym momencie życia przestała być dla mnie pusto brzmiącym słowem, a stała się w pewnym sensie nieodłącznym elementem codzienności. Wracając jednak do tematu – bardzo chciałam dowiedzieć się, jak wygląda życie tego lekarza poza salą operacyjną. Zazwyczaj skupiamy się na suchych medycznych faktach, zapominając, że za każdym sukcesem czy porażką kryją się ludzkie emocje, radość i ból, nadzieja i strach.

Książka Justyny Wojteczek w pewnym sensie zrzuca zasłonę, za którą do tej pory kryło się życie Prof. Wiesława Jędrzejczaka. Każdy z nas widział głównie to, co przekazywało nam szkiełko telewizora – poza tym doktor był tajemniczą postacią, o której wiemy stosunkowo mało (zbyt mało). Autorka przedstawia nam zapis rozmowy ze światowej sławy lekarzem, omawiając z nim nie tylko jego sukcesy i porażki, ale także dzieciństwo, czasy liceum, studiów oraz początki kariery, a nade wszystko trudności, na jakie natykał się, rozpoczynając swoją drogę ku pierwszym w Polsce przeszczepom szpiku. Jak się okazuje, to co przekazują nam media, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej – prawdziwy skarb kryje się pod powierzchnią. Dopiero cały obraz życia profesora pozwala na rzeczywiste docenienie jego zasług. Bez tej wiedzy zachwyt nad obecnymi sukcesami doktora jest tylko delikatnym cieniem prawdy.

Powiem szczerze, że nigdy nie patrzyłam na żadnego lekarza w taki sposób, jak teraz (po przeczytaniu książki) patrzę na prof. Wiesława Jędrzejczaka. Ta publikacja wywróciła mój światopogląd do góry nogami – czuję się tak, jakby z moich oczu spadły łuski, bo dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak wiele trzeba było, by hematologia w Polsce mogła rozwinąć skrzydła. Po drugie nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak czuje się lekarz w momencie, gdy traci pacjenta, mimo iż robił wszystko, by podtrzymać go przy życiu. Zawsze skupiałam się na tym, jakie emocje targają rodziną osoby zmarłej. Wszystko to wydaje się być oczywiste, ale jednak mało kto zwraca na to uwagę. Zapomnieliśmy o tym, że lekarz jest człowiekiem tak samo jak my i w momencie włożenia kitla nie wyzbywa się ludzkich uczuć. Myślę, że takie książki jak ta, są bardzo potrzebne, byśmy wreszcie zrozumieli, jak tak naprawdę wygląda świat medycyny.

Nie musicie interesować się hematologią, by sięgnąć po tę publikację. Justyna Wojteczek pokazuje nam świat lekarzy takim, jakim jest w rzeczywistości – bez wybielania i upiększania. Wejdźcie w tę, dotąd nieznaną, rzeczywistość i przekonajcie się, jak wiele zawdzięczamy naszym polskim, cichym bohaterom.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Justyna Wojteczek, Wiesław Jędrzejczak, „Pozytywista do szpiku kości”, Wydawnictwo Studio EMKA 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat