Czytam fragmenty o gorylicy Koko, która posługiwała się językiem migowym, pawiach oraz o ich rozłożystych ogonach, badaniach Darwina na temat doboru płciowego, o wikłaczach maskowych rozmontowujących swoje gniazda. Jest całkiem przyjemnie, tyle ciekawostek, a dopiero 60 stron książki za mną. Coś mi się jednak nie zgadza. Zamykam książkę, by przyjrzeć się okładce. Na niej grupa ludzi, prawdopodobnie w jakiejś w fabryce, i pokaźnych rozmiarów tytuł: „Praca. Historia tego, jak spędzamy swój czas” – no tak, to publikacja o pracy. Zdążyłam zapomnieć.
Czytając książkę Suzmana, odczuwałam dysonans. Z czego wynikał? Długo się nad tym zastanawiałam, w końcu doszłam do wniosku, że zawiodły mnie wyobrażenia. Liczyłam na to, że autor przybliży wykonywane w różnych epokach zawody, oceni je np. pod względem ówczesnej popularności, opisze, jak wyglądał typowy dzień pracy, a także czas wolny pracowników. Nasunęło mi się sporo przypuszczeń na temat tego, o czym będzie książka – z większością jednak nie trafiłam. Suzman zaproponował m.in. ciągnące się rozdziały na temat zwierząt, narzędzi prehistorycznych, rewolucji energetycznej oraz podziału na społeczeństwa rolnicze i zbieracko-łowieckie. Zapewne to kwestia gustu, ale dla mnie połowa książki poświęcona tym zagadnieniom, to o wiele za dużo. Ponadto pewne wątki zostały tak luźno powiązane z całością, że nie rozumiem, dlaczego znalazły się w tekście.
Od prehistorii i starożytności następuje przeskok do XIX wieku. Tutaj zaczyna robić się ciekawiej – przynajmniej dla mnie. Suzman nawiązuje do rewolucji przemysłowej, niszczycieli maszyn, kształtującego się dopiero prawa pracy i początków zarządzania zasobami ludzkimi. Czytamy także o innowatorach, którzy wdrażali do swoich fabryk śmiałe rozwiązania, oraz dowiadujemy się, że dziś moglibyśmy pracować o wiele krócej, gdyby nie nadgorliwi pracownicy pewnego przedsiębiorcy. Autor zwraca uwagę na współczesne problemy, takie jak chociażby pracoholizm i postępująca automatyzacja, która w przyszłości może pozbawić wiele osób pracy.
O ile do czytania pierwszej połowy książki musiałam się zmuszać, o tyle drugą pochłonęłam z przyjemnością. Pierwsza była dla mnie zbyt rozwlekła, luźno powiązana z tematem, rozczarowująca, natomiast druga – zaskakująca, interesująca oraz po prostu bliższa temu, czego oczekiwałam od lektury, zanim zaczęłam ją czytać. Nacisk kładziony na omówienie pewnych kwestii jest dla mnie niezrozumiały, o czym wspomniałam już na początku tego tekstu. W każdym razie doceniam ogrom pracy, jaki Suzman włożył w przygotowanie materiałów i napisanie książki.
Paulina Kryca
(paulina.kryca@dlalejdis.pl)
James Suzman, „Praca. Historia tego, jak spędzamy swój czas”, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2021.
Komentarze