Prawda może zaboleć

Recenzja książki „Jak oddech”.
Kiedy znika ktoś bliski, świat w ułamku sekundy staje się wrogiem, z którym trzeba się zmierzać każdego kolejnego dnia.

Przekonują się o tym najbliżsi Staszka, który nagle zapada się pod ziemię. Rozpoczynają się desperackie poszukiwania chłopaka, desperacka analiza ostatnich wspólnych dni, bo może gdzieś kryje się wskazówka, a także desperacka walka o ocalenie wspomnień i uczuć. Czy czas sprawi, że wyblakną? To pytanie rodzi się w głowie Jasmin, dziewczyny Staszka, która na swój sposób próbuje dociec przyczyn jego zaginięcia.

W „Jak oddech” teraźniejszość miesza się z przeszłością. Retrospektywne wycieczki, które czyni Jasmin nie tylko stają się lawiną różnorodnych wspomnień. To przede wszystkim podróż w relacje, które w pewnym momencie zaczęły szwankować na tyle, że być może skłoniły Staszka do desperackiego kroku. Nic tu jednak nie jest oczywiste poza tym, że życie po zaginięciu bliskiej osoby wykonuje nagłe salto, po którym nic już nie jest takie samo. Staje się do cna wypełnione lawiną wspomnień, dociekaniami, tęsknotą, próbą zrozumienia i ogromną wiarą, że każdy kolejny dzień to nowa szansa na jej powrót.

Książka Małgorzaty Wardy przybliża i obnaża wiele życiowych zawirowań. To lektura o tym, jak złudne może być przekonanie, że znając kogoś mnóstwo czasu, wiemy o nim wszystko. „Jak oddech” skłania jednak nie tylko do refleksji nad ważkim problemem społecznym, jakim jest zaginięcie. Choć wokół tego snuje się cała powieść, to z łatwością można z niej wydobyć inne kluczowe kwestie, jak choćby ewolucja uczuć zarówno tych przyjacielskich, jak i bardziej zaawansowanych. Książka tętni emocjami, także tymi niewypowiedzianymi. Autorka wtłacza do głowy czytelnika multum tropów i niedomówień, nic nie sugeruje, a stwarza jedynie pole do fikołków dla czytelniczej wyobraźni. Na ile skutecznie? To już każdy musi ocenić samodzielnie.

Osobiście, zabrakło mi nieco w „Jak oddech” kontrastu dla sytuacji, która ma miejsce. A dokładnie postrzegania jej z perspektywy samego Staszka, dlatego też choć książka jest godna uwagi, to mnie pozostawiła z pewnym poczuciem niedosytu.

Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)

Małgorzata Warda, „Jak oddech”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat