Prowincjonalny romans dla miłośniczek dziewiarstwa

Recenzja książki „Serce nie sługa”.
Rachel Herron chciała swoimi książkami udowodnić światu, że dziewiarstwo nie musi kojarzyć się z babciami szyjącymi swetry dla wnuków, a prowincja może być atrakcyjnym miejscem dla młodych ludzi.

Niestety, książką „Serce nie sługa” strzeliła w sobie w stopę.

O ile wcześniejsza powieść Herron - „Kocha nie kocha” - była banalna i głupawa, ale jednocześnie na swój sposób urocza i ciepła, o tyle „Serce nie sługa” to tandeta w pełnym tego słowa znaczeniu. Uwaga – spoiler! Uratowanie Abigail z płonącego samochodu złączyło po wielu latach ścieżki Lucy i Owena. Dziewczyna podkochiwała się w nim już w czasach liceum, a teraz, gdy dawno niewidziany niegrzeczny chłopiec wraca na łono rodzinnego miasteczka, uczucie wybucha na nowo. Na szczęście okazuje się, że tak naprawdę Owen też zawsze kochał Lucy i tadam! - wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Choć wcześniej, oczywiście, muszą się pokłócić i przeżyć coś trudnego, jakieś ekstremalne wydarzenie, bo w końcu życie nie jest łatwe i proste, nawet w prowincjonalnym miasteczka Cypress Hollow.

Nie twierdzę, że korzystanie ze schematów fabularnych, znanych z innych powieści, od razu przekreśla daną pozycję. Jednak pisanie po raz kolejny dokładnie według tych samych reguł, prowadzenie losów bohatera w sposób zupełnie przewidywalny, więc w którymś momencie po prostu nudny, jest zupełnie bezcelowe. Niemal wszystko w książce „Serce nie sługa” jest wręcz boleśnie oczywiste, szczególnie w głównym wątku. Jeśli byłabym zmuszona do napisania czegoś pozytywnego o tej powieści, to zwróciłabym uwagę na kilka dość interesujących wątków pobocznych, bo na szczęście one nieco przełamują tandetny i banalny motyw rodzącej się wielkiej miłości między miłośniczką książek strażaczką-chotniczką i włóczki a emerytowanym policjantem, który lubi zajmować się majsterkowaniem. Gwoli ścisłości – nie mają po sześćdziesiąt, lecz po trzydzieści kilka lat.

Na przykład Toots – matka Lucy – to podstarzała hipiska, która co chwilę znajduje sobie nowe hobby, w tym prowadzenie sklepu z akcesoriami erotycznymi. Jest o wiele mniej pruderyjna niż jej córka, która rumieni się na widok wibratorów. W opozycji do głównej bohaterki, która czas chodzi w tenisówkach i znoszonych swetrach, występuje Whitney – szkolna piękność, a obecnie kobieta sukcesu, która zdominowała lokalny rynek ciastkarski swoimi wypiekami. Ubiera się zawsze z przesadną jak na miasteczko elegancją, jednak zawsze wzbudza podziw i szacunek. Jakby chciała dodać otuchy wszystkim kobietom – rób, co umiesz, a przyniesie Ci to sukces nawet na zapadłej prowincji. No i jest jeszcze Molly – wyzwolona i lubiąca przypadkowych mężczyzn najlepsze przyjaciółka Lucy. Choć zupełnie się różnią, to jednak w najważniejszych chwilach zawsze mogą paść sobie w ramiona. Jeśli więc doszukiwać się czegoś wartościowego w „Serce nie sługa”, to właśnie w postaciach pobocznych i relacjach między nimi – w końcu nigdy nie wiadomo, w którym momencie znany od dzieciństwa brat przyjaciółki wyda się nam bardzo, ale to bardzo pociągający.

A co z dziewiarstwem, z włóczką i Elizą Carpenter? Znana z „Kocha nie kocha” guru drutów i swatania ludzi i tym razem puści zza grobu oku, zbliżając do siebie dwoje ludzi, którzy w jej mniemaniu idealnie do siebie pasują. Nie zdradzę, a kogo chodzi (nie, nie będziecie zaskoczone), jednak w ramach rekompensaty na powyższe spoilery, tego nie zdradzę (jakby było co zdradzać).

Obawiam się, że Rachael Herron będzie następczynią Nory Roberts i Danielle Steel. Wciąż i wciąż te same schematy, te same historie – może jednak to jest kluczem go gustu współczesnej czytelniczki. Do mnie, niestety, to w ogóle nie trafia. Dlatego nie polecam „Serce nie sługa”, chyba, że nie lubicie niespodzianek – wtedy oczywistość i jej banalność ocenicie pozytywnie.

Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)

Racheal Herron, „Serce nie sługa”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat