Prywatny dom publiczny

Recenzja książki „Kobiety Kaddafiego”.
42 lata rządów terroru. 42 lata strachu, przemocy, gwałtów. 42 lata na to, by zbudować prężnie działającą sieć, która wyłapywała ofiary dla potężnego dyktatora.

Ostatnio rynek wydawniczy przeżywa prawdziwe oblężenie książek o tematyce kobiet z krajó islamskich. Zazwyczaj są to relacje krzywdzonych, poniżanych kobiet, rzadziej mamy do czynienia z fikcją literacką. Po co bowiem wymyślać historie, skoro samo życie dostarcza tak dramatycznego i mocnego materiału na książkę?

Za każdym razem, gdy biorę do ręki lekturę o tej tematyce, nie mogę uwierzyć w to, o czym czytam. Są jednak takie książki, gdzie poziom niedowierzenia, złości i smutku przekracza wszelkie granice. Jedną z takich pozycji jest książka Annick Cojean „Kobiety Kaddafiego”.

Zdecydowanie nie polecam tej pozycji czytelnikom o dużej wrażliwości czy słabych nerwach. W swojej prostocie jest to bowiem bardzo mocny przekaz, można rzec: lektura ciężkiego kalibru.  Soraya, główna bohaterka książki, czyli kobieta, która doświadczyła okrucieństw trudnych do opisania, upokorzeń, które znacznie łatwiej byłoby przemilczeć i zachowań, które z pewnością pozostawia trwały ślad w jej psychice, była jedną z wielu (tak wielu, że niemożliwym staje się ogrom tych praktyk) porwanych na życzenie Kaddafiego kobiet i wcielonych do jego przybocznej armii. Soraya w niezwykle prosty i szczery sposób opowiada o tym, czego doświadczyła z rąk władcy, którego niemal od najmłodszych lat kazano jej kochać jak najlepszego ojca i wielbić niczym  bóstwo.

Kaddafi w książce Annick Cojean przedstawiony jest jak potwór. Pełen obsesji seksoholik z perwersyjnymi upodobaniami, który czerpał upodobanie w dręczeniu swych ofiar. Przy okazji jednak był wspaniałym aktorem – powszechnie głosił poparcie dla liberalizacji prawa wobec kobiet w swoim islamskim kraju, nazywał się ich przyjacielem, reformatorem, kreowany był na prawdziwego bohatera. To, co działo się w podziemiach jego rezydencji należało już do zupełnie innego świata – pełnego bólu, upokorzenia, zezwierzęcenia. Kaddafi mógł mieć każdą kobietę – poczynając od żon i córek dygnitarzy, a na zwykłych uczennicach z prowincjonalnych szkółek kończąc. Niezwykle rozwinięta sieć wiernych poddanych dostarczała mu każdą kobietę, jakiej tylko zapragnął. Na porządku dziennym były porwania (nawet z rodzinnego domu).

„Kobiety Kaddafiego” to przede wszystkim opowieść Sorai, ale w tej historii przewija się znacznie więcej kobiet – niektóre mają imiona (nawet jeśli są to imiona zmienione dla ich bezpieczeństwa), inne pozostaną anonimowe i bezimienne. Ich świadectwo jest jednak niezwykle szokującym dokumentem. Ale największe niedowierzenie wydaje się budzić (także u autorki „Kobiet Kaddafiego”) coś innego – to, że nawet po śmierci dyktatora, prawdę o procederze porywania, więzienia i gwałcenia kobiet próbuje się zamieść pod dywan. Jest to prawda bardzo niewygodna i drażliwa dla Libijczyków. I wciąż jeszcze ofiary obalonego reżimu nie mogą czuć się bezpiecznie we własnym kraju. Tym większy podziw budzi fakt, że ta książka, zapisana ich relacjami, powstała.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Annick Cojean, „Kobiety Kaddafiego”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat