Wiedziałam, że chce to mieć, przeczytać i zrecenzować. Nie ma nic bardziej w moim stylu, niż psychologiczne książki z innowacyjnym podejściem. Choć Sam Harris kojarzony jest z kontrowersją, dla mnie to tylko przesłanka przemawiająca za tym, aby wejść w posiadanie nowej książki. Dlaczego? Dlatego, że jego spojrzenie na świat jest bardzo proste i racjonalne. Niestety treść bywa czasem zawiła i trudna. Niemniej jednak, nie zniechęciło mnie to do uważnego przebrnięcia przez lekturę. Książka podzielona jest na pięć części. Do każdej z nich jesteśmy wprowadzani powoli, etapowo. Napotkać możemy wiele enigmatycznych nazwisk, które niestety nie zostały przedstawione. Ciekawski czytelnik, na pewno będzie miał wiele pracy podczas czytania lektury. Zasób słownictwa jest naprawdę bogaty, a niekiedy lekko naciągnięty. Książka o pięknej treści, której prostota została nieco zachwiana. Nie umniejsza to wspaniałym walorom tej książki. Po jej przeczytaniu, Sama Harrisa można traktować, jako duchowego przewodnika. Niech słowo „duchowy” Was nie zmyli. Religijność i duchowość to dwie odrębne sprawy, o czym sam autor nie przestaje przypominać. Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie wplecione ćwiczenia, przy których coachingowe sztuki (delikatnie mówiąc) chowają się. Nie ma tu usilnej pracy nad sobą, która zaowocować ma wspaniałym sukcesem. Jest prostota życia, którą odkryć można w medytacji i czerpania radości z chwili teraźniejszej. Autor nie mydli nam oczu, mówiąc, że spokojne życie to prosta sztuka. Jest ona w zasadzie tak banalna, że nasz umysł dochodzi do niej bardzo na około. Utożsamianie życia z drogą, a nie celem, staje się myślą przewodnią tej książki. Sam Harris zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo duchowość stała się spójna z religią. Religijny zbiór zasad nie daje nam prawdziwego szczęścia i wewnętrznej wolności. Tylko my sami, wolni od wszystkich i wszystkiego, jesteśmy w stanie zbudować spokojne i dostatnie życie. Po przeczytaniu wielu książek coachów, bardzo brakowało mi dobrego, mądrego i niezwykle bogatego przewodnika. Bywają w tej lekturze momenty, które swoją dosadnością potrafią wywołać dreszcze. Uświadamiają nam rzeczy, których dotąd nie widzieliśmy. Czy właśnie nie tym, jest przebudzenie? Polecam lekturę wszystkim, a szczególnie tym, którzy są już w drodze. Tym, którzy zaczynają, treść może wydać się enigmatyczna i niezrozumiała. Myślę, że emocjonalna dojrzałość to element, bez którego nie da się zagłębić w tak wzniosłą książkę. Jest ona również ciekawa pod względem przełamania religijnych stereotypów. W kontekście wolności, niezależności, spokoju i szczęścia, nie liczy się nic innego, jak tylko teraźniejsza chwila.
Jeżeli gonitwa myśli nie daje Ci spokoju, jeżeli szukasz odpowiedzi na wiele, dręczących pytań – jak najprędzej przeczytaj „Przebudzenie”. Czytaj do skutku. Możesz zrozumieć po kilku, a może kilkunastu razach. Kiedy to zrobisz, nic już nie będzie takie samo, jak wcześniej. Oby więcej takich lektur, oby więcej duchowych oświeceń bez religii. Jeżeli wszystko da się osiągnąć za pomocą swojego umysłu, to znaczy, że wszystko jest zależne od nas. Proste prawdy, trudna droga, wspaniałe rezultaty.
Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)
Sam Harris, Przebudzenie, Galaktyka, Łódź 2014
Komentarze