Przeciętna biografia nieprzeciętnej aktorki

Recenzja książki „Ingrid Bergman”.
Spisana przez Charlotte Chandler biografia jednej z najpiękniejszych aktorek wszechczasów – Ingrid Bergman – poza intrygującą okładką, rozczarowuje.

Trudno chyba znaleźć osobę, która nie widziałaby filmu „Casablanca” i nie wiedziała kim jest Ingrid Bergman. Nawet bardzo młodzi ludzie zdają sobie sprawę, że to jedna z najwspanialszych aktorek wszechczasów.

Ingrid Bergman należy do nielicznej grupy osób obdarzonych naturalnym pięknem. Nie potrzebowała „pomocy” chirurgów plastycznych. Ona po prostu była piękna i to zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Co ważniejsze tę jej głęboko zakorzenioną urodę każdy może podziwiać po dzień dzisiejszy, bo należy ona do ikon kinematografii. Spełniła przy tym własne marzenia, bo niemal od dziecka pragnęła zostać aktorką i stopniowo wspinała się po szczeblach kariery. Najpierw podbijając szwedzką publiczność, po czym wkraczając do panteonu gwiazd Hollywood.

Niestety jednak sposób, w jaki Chandler ukazała tę niezwykłą kobietę, artystkę wydaje się bardzo powierzchowny. Na poparcie mojej opinii wystarczy wskazać choćby sam  prolog – w całości poświęcony futrom. Przez ponad pięć stron śledzimy z wątpliwym zainteresowaniem (piszę o własnych odczuciach, rzecz jasna nie odbierając nikomu prawa do wznoszenia zachwytów nad wzmiankowaną materią), jak „ważnym” problemem w życiu Ingrid było nabycie pierwszego z nich. Mimo że, jak wyznała: „moje doświadczenia z futrami dobrze obrazują historię mojego życia”, to jednak trudno uchwycić w tej zbyt długiej opowieści jakąkolwiek wartość. Zresztą w podobnym – chciałoby się powiedzieć błahym – tonie napisana jest cała biografia. To niewątpliwie ogromny minus omawianej pozycji, bo podczas lektury nieustannie zastanawiałam się, czy Bergman należała do tak zwanych słodkich idiotek (aczkolwiek posiadane przeze mnie informacje na jej temat taką tezę absolutnie wykluczają), czy też autorka posługując się niewyszukanymi środkami wyrazu ukazała ją w nieprzychylnym świetle.

Na niekorzyść książki zaliczyć także należy wplecione w treść opisy niemal wszystkich filmów, w których Ingrid występowała. Są niepotrzebnie szczegółowe, a wręcz drobiazgowe – zdają się stanowić swego rodzaju „zapychacz”. Jakikolwiek cel nie przyświecałby w tym przypadku autorce, to odnoszę wrażenie, że nie zdał on egzaminu. Traci na tym czytelność lektury, tym bardziej, że Chandler zamieściła filmografię aktorki na końcu książki, co w zupełności wystarcza.

Biografia Ingrid Bergman opracowana przez Charlotte Chandler – autorkę wielu tego typu pozycji, o czym dumnie wskazuje się na obwolucie książki – rozczarowała mnie. W skrócie mogę ją określić jako bardzo przeciętną, niezbyt wciągającą lekturę skierowaną do niewymagających czytelników. Lepiej poprzestać na własnym wyobrażeniu o utalentowanej aktorce, subtelnej kobiecie, zmysłowej kochance, ikonie etc., niż dopuścić, by za sprawą Chandler spadła ona z piedestału, na którym większość z nas ją umieściła.

Jowita Kubiak
(jowita.kubiak@dlalejdis.pl)

Charlotte Chandler, „Ingrid Bergman”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat