Autor powieści Mats Strandberg w środowisku pisarskim jest mianowany szwedzkim Stephenem Kingiem. Już w wieku dziesięciu lat zaczął czytać thrillery Kinga i to one ukształtowały jego kunszt pisarski. Muszę przyznać, że czytając Strandberga, można odnieść wrażenie, że czyta się kolejną powieść Kinga. Strandberg, w swoich powieściach, tworzy świat tak samo mroczny i przerażający jak King. Gdy wydaje się, że wszystko jest zupełnie normalne, w najmniej spodziewanym momencie pojawia się zło, które mrozi nam krew w żyłach. „Przeklęty prom” jest tego doskonałym przykładem.
Historia zaczyna się, gdy ogromny turystyczny prom „Baltic Charisma” wyrusza w kolejny rejs. Stary prom nie grzeszy luksusem. Lata świetności ma dawno za sobą, przeszło dekadę pływa już po morzu Bałtyckim. Ale dla mniej zamożnych klientów, jest niczym wymarzone wakacje z dala od świata. Tu na wodzie mogą zapomnieć przez chwile o obowiązkach i zatopić się w alkoholowej całodobowej imprezie. Są kluby, dyskoteki i tańszy niż na lądzie alkohol w strefie wolnocłowej. A zwolenników takiego odpoczynku jest dużo, poznajemy podstarzałe panie, które na kilka nocy zapominają o manierach i o byciu damą, które szukają jednonocnych przygód, małżeństwo ze zbuntowanymi nastolatkami, księgową, która postanowiła „rzucić wszystko i zacząć od nowa”, homoseksualną parę, która rejs postanowiła potraktować jako romantyczną podróż we dwoje... Wszystko to obserwuje i komentuje personel statku. Personel, który tak jak „Baltic Charisma” niewiele zmienił się od dziewiczego rejsu. Te same osoby, znudzone pracą i udawaniem entuzjazmu na scenie czy za barem. Personel, który wszystko widział i nic nie jest w stanie ich zaskoczyć. Personel, który brzydzi się zachowaniem tych wszystkich ludzi, którzy zachowują się jakby nagle wypuszczono ich z klatki. Jednak tym razem, w tym szalonym i pijanym tłumie czai się coś dziwnego. Barman zauważa to pierwszy, zło pod postacią kobiety o twarzy bardzo starej i zniszczonej, zbyt mocno pomalowanej. Muzyk też ją widzi i na chwile zatrzymuje na niej wzrok. To zło za chwilę zacznie się rozprzestrzeniać. Poleje się krew i zginą ludzie.
Ta powieść wciąga i przeraża, nie pozwala przestać czytać. Do samego końca. Polecam.
Aneta Nowak
(aneta.nowak@dlalejdis.pl)
Mats Strandberg "Przeklęty prom", Marginesy, Warszawa 2017
Komentarze