Kto zna inne powieści Deborah Moggach takie jak „Hotel Marigold" czy „Hotel złamanych serc" nie będzie ani rozczarowany, ani specjalnie zaskoczony. Na pierwszy plan wysuwa się smutna, stara kobieta, „babcia ze Skype'a", której dzieci mieszkają na drugim kontynencie, a do tego samotna i szukająca miłości u przypadkowych mężczyzn. Z kolei na drugiej półkuli jej przyjaciółka, mimo zbliżającej się starości, stara się czerpać pełnymi garściami z życia to, co najlepsze. Mieszka w pięknej, dzikiej Afryce wraz z ukochanym mężem. Ich cudowne pożycie na bieżąco jest opisywane na blogu Bev i okraszane soczystymi fotografiami z ich pożycia. Jednak czasami samotność bywa jeszcze gorsza w otoczeniu blichtru przemijającej miłości, gdyż Jeremy chce ostatnie lata swego życia spędzić z miłością swojego życia, którą niestety nie jest jego żoną, a właśnie ta stara i łaknąca miłości kobieta, Petra. Klamrami spinającymi dylematy starcia dwóch przyjaciółek jest historia Lorrie - Amerykanki, która decyduje się urodzić dziecko chińskiej parze, gdyż wpadła w kłopoty finansowe i chciałaby spełnić marzenia swojej rodziny. Li Jing i jej mąż na pozór mają wszystko w spowitym w smogu Pekinie, oprócz świeżego powietrza i niedomówień spowodowanych częstymi wyjazdami Wang Leia do Afryki Zachodniej, gdzie mieszkają Jeremy i Bev. Czy miłość i kłamstwo często połączone są niczym drobiny kwantowe? I jak daleko potrafią posunąć się ludzie, by nie być samotnym?
„Przemilczane tajemnice" czyta się przyjemnie. Lubię gdy proste, aczkolwiek subtelne zdania muskają i stymulują odpowiednie zwoje odpowiedzialne za małe kropelki szczęśliwości i błogiego stanu bytu. Jednak pachnie mi ta powieść odgrzanym, starym, dobrym i sprawdzonym kotletem schabowym. Autorka ciągle bazuje na schemacie, który zapewnił jej popularność. Dlatego zaznaczam, iż czytanie tej pozycji to niewątpliwie jest przyjemność, ale na gruncie znanym i trochę rozczarowującym – „och, dzisiaj znowu niedziela i schabowy z ziemniakami". Zdecydowanie brakuje tu powiewu świeżości i dopracowania ostatnich zwrotów akcji, które wplątane w główny nurt historii znikają w jej odmętach, powodując że masz wrażenie, że powieść skończyła się w nieodpowiednim momencie. Aczkolwiek dla osób, które nigdy nie czytały książek Deborah Moggach, będzie to udana, trochę egzotyczna podróż w głąb ludzkich zachowań, pełna trafnych i całkiem zabawnych spostrzeżeń.
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)
"Przemilczane tajemnice", Deborah Moggach, Wydawnictwo Rebis, Poznań 2017
Komentarze