"Przerwane życie" - recenzja
Zbiór opowiadań pióra Bożeny Heleny Mazur-Nowak jest okropnie naturalistyczny oraz odarty z jakiekolwiek dozy delikatności. Historie, które autorka tworzy przypominają kroniki policyjne, gdyż czasami aż za dużo krwawych detali wymyka się i wdziera w naszą pamięć.
Umierają w nich niewinne dzieci, które zostały bardzo zranione, młode dziewczyny, które powinny bawić się i jeszcze długo kochać, matki porzucone i zapomniane przez dzieci. Umierają marzenia, radości, plany i nadzieja. W opowiadaniach króluje Śmierć, a Życie tylko nisko się jej kłania.
Nie twierdzę, że opowiadania są złe, ponieważ napisane prostym językiem, z pewnością mogą trafić do wielu odbiorców oraz mają dużą siłę oddziaływania na naszą psychikę i tak naprawdę ukazują prawdę o naszym bardzo kruchym życiu, o śmierci, która każdego dnia czeka tuż za rogiem, o straconych i niespełnionych marzeniach, o smutkach i problemach dnia codziennego.
Jednak dla mnie za dużo tego cierpienia i niesprawiedliwości losu opisanego w "Przerwanym życiu". Podczas czytania dławiłam się tymi okropnościami, łzy same cisnęły się do oczu, a moja szczęśliwa rzeczywistość wydawała się taka złudna przy tych strasznych historiach. Zostałam osaczona przez zmarłe dzieci, młode kobiety i matki. Zbyt bliska konfrontacja mojej prozy życia z prozą przedstawioną. I ciągle w głowie mam ten smutny wiersz autorki "(..) kiedy dzieci odchodzą zbyt przedwcześnie, zostaje pustka, której nie da się niczym wypełnić…"
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)
"Przerwane życie", Bożena Helena Mazur-Nowak, Wydawnictwo Novae Res, 2016
Ostatnio dodane
- „Zbrodnia w hidżabie. Na książęcej farmie” - recenzja
- „Ten, który wiedział” – recenzja
- „Ślepą, czarną nocą” – recenzja
- „Smerfy i Halloween. Świat Smerfów. Tom 5” – recenzja
- „Droga Kobiety” – recenzja
- „Potwory z archiwum. Mój rok grozy ze Stephenem Kingiem” – recenzja
- „Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu” – recenzja
- „Demoniczne dwudziestolecie” – recenzja
- „Germinal” – recenzja
- „Yakari. Zemsta rosomaka. Tom 26” - recenzja

Komentarze