Naval to żołnierz polskiej elitarnej jednostki GROM, obecnie na emeryturze. Przez ponad 14 lat aktywnie uczestniczył w wielu bojowych misjach za granicą kraju. Otrzymał wiele odznaczeń, w tym to najważniejsze dla żołnierzy tej jednostki Złotą Odznakę. „Przetrwać Belize” jest jego drugą książką.
Naval w „Przetrwać Belize” zaprasza swoich czytelników w podróż, którą zaczynamy w Polsce. Tu Naval walczy o to by dostać się na szkolenie, na które trafiają najlepsi żołnierze z jednostek na całym świecie. O miejscu decydują nie tylko umiejętności, ale w dużej mierze warunki fizyczne, wytrzymałość i odporność na, nazwijmy to, „niedogodności”.
Osoba przydzielona do udziału w tym szkoleniu może mówić o prawdziwym szczęściu, bo lista chętnych jest bardzo długa, a do podzwrotnikowej dżungli trafia niewielu Polaków. Naval miesza na kartkach książki swoją radość z możliwości uczestniczenia w tym wydarzeniu z ekscytacją na myśl o zupełnie nowym doświadczeniu. Opowiada o podróży do Belize, wstępnych szkoleniach w koszarach, a potem zabiera do dżungli.
„Przetrwać Belize” pochłonęłam. Stałam na przystanku, marznąc w styczniowym mrozie, a myślami byłam z chłopakami w gorącej i wilgotnej dżungli. Wśród lian, pnączy, chodząc po kolana w błocie, próbując ochronić się przed panoszącymi się wszędzie owadami. Razem z nimi miałam problemy z rozkładaniem hamaka, ćwiczyłam tropienie przeciwnika i kamuflaż. I szłam, szłam w niewygodnych butach, raniących mi stopy, szłam po płaskim terenie, ale częściej przebijałam się przez dżunglę w jej górę i dół. A w nocy… to, co działo się w nocy musicie przeżyć razem z Naval’em czytając jego książkę.
Naval szkolenie opisuje dzień po dniu, więc naprawdę można wczuć się w klimat tego, co musieli przejść on i inni żołnierze. I nie było lekko nie tylko ze względu na to, że cały swój ekwipunek musieli nosić na plecach. Nie tylko ze względu na warunki klimatyczne, gorąc, połączony z ulewnymi deszczami, czy na czyhające na „świeże mięsko” gady, ale i element rywalizacji między najlepszymi jednostkami szturmowymi. Bo, mimo, że wszyscy walczyli i o przetrwanie i o ukończenie zaplanowanych w szkoleniu zadań, byli oceniani bacznym okiem instruktorów. A wiadomo nikt nie przejechał tylu tysięcy kilometrów by być na końcu szeregu.
„Przetrwać Belize” spodobało mi się na tyle, że na pewno sięgnę po pierwszą (w zasadzie to i po każdą następną) książkę Naval’a.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Naval, Przetrwać Belize, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2017
Komentarze