Poznajcie Ninę – artystkę, malarkę, twórcę. Kobieta ma praktycznie wszystko, co w życiu najważniejsze – pasję, narzeczonego, cudowne mieszkanie i cel na przyszłość. Jej obrazy odnoszą sukces, a Michał – narzeczony Niny właśnie się jej oświadcza. I wtedy – jak w typowej powieści obyczajowej - bańka pęka. Bohaterowie mają wypadek samochodowy. Michał ma kilka siniaków, a Nina zerwane ścięgna. Po wypadku Michał oddala się od bohaterki, w końcu zrywa z nią znajomość i wyjeżdża na koniec świata, żeby poświęcić się karierze. Zostawia Ninę samą sobie. Tym bardziej, że artystka nie może też liczyć na pomoc rodziny – surowego ojca i siostry pracoholiczki. To dla niej prawdziwa tragedia – nie może pracować tak jak dawniej i musi odnaleźć się w całkiem nowej sytuacji. W sytuacji, kiedy jej życie odwraca się do góry nogami, kiedy nie może – tak jak dawniej – oddawać się swojej pasji.
Początek książki „Płótno” wydaje się standardowy, ale Kołakowska nie pisze typowych książek. Już, już… wydaje nam się, że wiemy, jak potoczą się losy Niny, a wtedy autorka pokazuje nam całkiem inne rozwiązanie. Nie tak zwykłe i mocno alternatywne.
Wokół Niny zaczynają pojawiać się nowe i coraz bardziej fenomenalne postaci. Począwszy od właścicieli mieszkania, poprzez osoby malujące ustami i nogami, a na chorującej na stwardnienie rozsiane Martynie. Dzięki takiemu przekrojowi bohaterów, autorka przemyca wiele trafnych spostrzeżeń. I co ciekawe, przemyca też spostrzeżenia na temat sztuki i aktu tworzenia. Oczywiście, pojawia się też przystojny rehabilitant, ale Kołakowska bardziej niż na miłosnych perypetiach bohaterki skupia się na obyczajowości i jej życiu codziennym.
Nowa książka Kołakowskiej to połączenie lekkiej obyczajówki i powieści psychologicznej. „Płótno” to powieść o odnajdywaniu siebie, celu w życiu i o tym, jak bardzo potrzebujemy innych ludzi do normalnego funkcjonowania. To powieść o przyjaźni, o szacunku do siebie i o odnalezieniu tego, co w życiu ważne. O tym, jak przewrotny bywa los i o tym, że nigdy nie wiemy, co czeka nas za rogiem. I chociaż czasem autorka ociera się o stereotypy, to w gruncie rzeczy „Płótno” jest opowieścią z dość pomysłowo prowadzoną fabułą.
Anna Otlik
(anna.otlik@dlalejdis.pl)
Agata Kołakowska, „Płótno”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013
Komentarze