Fabuła opowiada o Carterze, bezwzględnym królu półświatka Miami i Liliannie, młodej Polce szukającej szczęścia w Ameryce. Choć opisy postaci i ich relacji są intrygujące, tempo narracji i przewidywalność fabuły znacznie obniżają jej wartość.
Carter to postać, która zdaje się archetypem mafijnego bossa, jednak jego charakterystyka jest dość spłaszczona. Choć mamy do czynienia z mężczyzną, którego wszyscy się boją, autorce nie udało się w pełni oddać tej atmosfery niebezpieczeństwa. Carter wydaje się bardziej zwykłym biznesmenem niż bezwzględnym przestępcą. Dodatkowo wątki gangsterskie są zarysowane jedynie powierzchownie, co sprawia, że brak im autentyczności. Czytelnik oczekuje napięcia i intensywności związanej z takim światem, a niestety wiele scen wydaje się tylko tłem dla romantycznej historii.
Lilianna jest zdecydowaną bohaterką, która nie pozwala sobą pomiatać, co jest dużym plusem tej powieści. Jej relacje z innymi postaciami, zwłaszcza z przyjaciółkami, wprowadzają do narracji humor i lekkość. Jednak ich dynamika, mimo że chwytliwa, nie jest na tyle rozwinięta, by zatrzymać czytelnika na dłużej. Niekiedy pojawia się wrażenie, że bohaterki są bardziej narzędziami do budowania napięcia w relacji z Carterem niż pełnoprawnymi postaciami.
Związek Lilianny i Cartera rozwija się w zastraszającym tempie. Miłość od pierwszego wejrzenia, mimo że w literaturze często spotykana, w tej powieści wydaje się zbyt sztuczna i mało emocjonalna. Sceny erotyczne, choć dobrze napisane, są zdominowane przez brak chemii między bohaterami. Zamiast intensywnego uczucia, które mogłoby przyciągnąć czytelnika, mamy do czynienia z powierzchownym pożądaniem. To sprawia, że relacja wydaje się mniej autentyczna i bardziej schematyczna.
Jednym z największych mankamentów książki „Przeznaczenie #1. Carter Williams” jest przewidywalność fabuły. Czytelnik już na początku może domyślić się, jak potoczą się losy bohaterów, co niestety sprawia, że książka traci na dramatyzmie. Brakuje twistów i zaskakujących momentów, które mogłyby wzbogacić narrację. Pomimo kilku ciekawych pomysłów, całość często sprawia wrażenie déjà vu.
Mimo to nie można zignorować pozytywnych aspektów tej książki. Wyszomirska potrafi budować wątki emocjonalne, które mają szansę na rozwój w kolejnych częściach cyklu. Postacie drugoplanowe, takie jak Max, zasługują na większe rozwinięcie, a ich historie mogą wnieść świeżość do fabuły.
„Przeznaczenie #1. Carter Williams” to debiut, który ma potencjał, ale zbyt szybkie tempo narracji oraz przewidywalność fabuły obniżają jego wartość. Mimo to historia jest na tyle wciągająca, że fani romansów z nutą erotyzmu i „gangsterki” mogą sięgnąć po kolejne tomy, licząc na rozwój postaci i bardziej złożone wątki. Czekam na kontynuację z nadzieją, że autorka wykorzysta swoje pomysły w sposób bardziej ambitny i zaskakujący.
Dominika Poroszewska
(dominika.poroszewska@dlalejdis.pl)
Marta Wyszomirska, „Przeznaczenie #1. Carter Williams”, Wydawnictwo Novae Res, 2024.
Komentarze