Przeznaczenie, miłość i wampiry

Recenzja książki „Pocałunek nocy”.
Skrajnie przystojny mężczyzna po przejściach i piękna młoda, wrażliwa kobieta. Los spłatał im figla, czyniąc z nich przeciwników i kochanków…

Taki właśnie motyw stanowi główną oś narracji w wydanej u nas niedawno książce autorstwa Sherrilyn Kenyon. „Pocałunek nocy” to kolejna część cyklu „Mroczny Łowca”. Jej gatunek można zaliczyć do tzw. urban fantasy. Mimo typowych postaci czy okoliczności dla powieści fantasy, wszystkie wydarzenia dzieją się współcześnie, a bohaterowie obficie korzystają ze zdobyczy najnowszych technologii. Nawet wspomina się tu seriale o podobnej tematyce (jak np. Buffy), ale służą one raczej smętnym porównaniom. Jak zwykle scenarzyści mogą mieć tylko co najmniej kiepskie wyobrażenie o tym, jak to jest skopywać tyłki złym wampirom lub leczyć rany po walce ze zmiennokształtnymi. A tymczasem życie naprawdę jest inne.. Tak jak chociażby Wulfa, który jest Wikingiem żyjącym od setek lat. Jego serce zostało schowane pod grubym pancerzem bezwzględności i wyrafinowanego chłodu, który pozwala mu być idealnym zabójcą. Celem z reguły są Daimony czyli wampiry wysysające z ludzi nie tylko krew, ale i żywiące się ich duszami. Najczęściej kuszą swoje ofiary świetnym wyglądem, seksownymi ciałami i dobrymi ciuchami.  Cassandra, która przychodzi do klubu Inferno nie jest zwykłą dziewczyną, chociaż za taką chciałaby uchodzić. Niestety, należy do przeklętego gatunku i mimo swoich studiów na całkiem prestiżowej uczelni, ciągle bierze udział w walce o ocalenie własnego życia. W dodatku czasu ma coraz mniej, ponieważ wie, że będzie żyć jeszcze niecały rok. To jeden z powodów, dla których nie chce się z nikim wiązać. Tymczasem spotkanie z Wulfem w barze zaowocuje czymś więcej, niż przelotną znajomością. Będzie bowiem pierwszą kobietą od wieków, która zapamięta tego mężczyznę. Każda inna nie spokrewniona z nim osoba, zapomina go po upływie kilku następnych minut. Skaza Wulfa nie jest jedyną tajemnicą do rozwikłania. Cassandra bowiem zdaje się posiadać ich o wiele więcej…

W książce Kenyon miesza się właściwie kilka gatunków. Na pewno klasycznego romansu, który opowiada o miłości dojrzałego mężczyzny i młodej kobiety.  Odkrywanie wrażliwości u twardziela przeplatają śmiałe sceny seksu niczym z odważniejszego harlekina. Ponadto jest odrobina sensacji, scen walki i pościgów. Wreszcie wszystko wymieszane w sosie fantasy, magii i historii sięgającej prawie stworzenia świata. Pojawiają się tutaj wampiry, zmiennokształtni, Bogowie żyjący w postaci ludzi i nie tylko. Cykl „Mroczny Łowca” obejmuje kilkanaście tytułów. Może niekoniecznie jest to literatura najwyższych lotów, ale z całą pewnością zawiera to, co wielu czytelników lubi najbardziej: pasję, pożądanie i nieprzemożoną chęć do intensywnego korzystania z życia.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Sherrilyn Kenyon, „Pocałunek nocy” , Wydawnictwo MAG 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat