Przeznaczenie kaleki, życie Bohatyra

Recenzja książki „Bohatyr. Żelazny kostur”.
Juraj Cervenak nie zawiódł czytelników po raz kolejny. „Żelazny kostur” to pierwsza (i już udana) część nowej trylogii słowackiego autora.

Wyklęty przez wioskę Ilja mieszka sam w leśnej ziemiance. Zajmuje się zbieraniem miodu, włóczeniem po lasach i trzymaniem się z dala od ludzi. Oni właśnie sprawili, że jego matka została uznana za wiedźmę, a on sam przeklęty. Kalekie ciało nieustannie przypomina o tym, dlaczego inni go nienawidzą. Jednak podczas lokalnego święta także Ilja chce poczuć moc skakania nad ogniem, złapać uśmiech od jakiejś panny, wreszcie być przez moment wśród innych. Awantura, którą wywołuje swoim pojawieniem się, przeradza się w rzeź, kiedy znienacka z mrocznych lasów nadjeżdżają łowcy niewolników. Dzięki swej ułomności zostaje jedynym, który okolicznemu bejowi ma opowiedzieć o klęsce. Następnego dnia chłopak niezdarnie wyciąga ciała zabitych, by przez rytualny płonący stos odprowadzić godnie zabitych na drugi brzeg Smorodiny. Nie wie jeszcze, że trzech żebraków, których spotka w czasie tej wysługi, odmieni całkowicie jego dotychczasowe życie.

„Żelazny kostur” to początek trzyczęściowego cyklu „Bohatyr”. Podobnie jak i w przypadku wcześniejszego „Władcy wilków” akcja dzieje się w średniowiecznej części Europy Wschodniej oraz na dalszych ziemiach. Niektórzy bohaterowie są prawdziwymi postaciami historycznymi, inni towarzyszą im, mając już wyłącznie fikcyjne pochodzenie. Również na co dzień magia miesza się z bólem życia wojowników. Niczym święta trójca Mikuł, Jegor i Wołch towarzyszą swojemu księciu Światosławowi w dalekiej wojennej wyprawie.   Praktycznie każdy z nich wyznaje inną wiarę. Chrześcijańską, muzułmańską, pogańską, a nawet wiarę w smoki. To skrzyżowanie kultur obfituje także w różne sposoby walki i traktowanie ludzi. Ilja przebędzie długą drogę od karaczarowskiego chłopaka do członka drużyny kijowskiego księcia. Czy zgodnie z jego snami spotka go bogactwo, miłość czy śmierć?

Ciekawa jest również sama struktura książki, która swoim stylem przypomina trochę tradycyjne baśnie rosyjskie i wschodnie. W nieoczekiwanych momentach pojawia się tajemniczy donator (pomocnik), a każdy prosty chłop ma w sobie dosyć intelektu, by rozwiązać spory możnowładców. W trylogii „Bohatyr” Juraj Cervenak po raz kolejny zaprasza do swojego świata legend, magii, dawnych bogów i silnych wojowników. Z całą pewnością dotychczasowi wielbiciele historycznego fantasy, starych słoweńskich kultur oraz dobrego poczucia humoru,  nie będą zawiedzeni.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Juraj Cervenak, „Bohatyr. Żelazny kostur”, Instytut Wydawniczy Erica 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat