Przygoda dla nastolatków w świecie „Poza”

Recenzja książki „Pozaświatowcy”.
Pościgi, magiczne stworzenia, walka ze złym czarnoksiężnikiem i doskonała kuchnia – to najnowsza propozycja autora „Baśnioboru” skierowana do młodych czytelników.

W „Pozaświatowcach” Brandon Mull ponownie wykorzystał klasyczny schemat powieści przygodowej dla młodzieży. Dwójka amerykańskich nastolatków – Rachel i Jason przypadkiem przenoszą się do położonego w równoległym świecie królestwa Lyrianu, którym rządzi potężny czarnoksiężnik Maldor. Początkowo obydwoje marzą tylko o tym, żeby wrócić do domu, jednak będąc świadkami niegodziwości Maldora, nastolatkowe dają się przekonać do tego, aby wesprzeć mieszkańców Lyrianu w walce z despotą. Jedyną możliwością pokonania go, a być może także powrotu do naszego świata, okazuje się być magiczne słowo, które wypowiedziane na głos w obecności czarodzieja doprowadzi do jego zguby.

Nie jest to jednak zadanie łatwe, ponieważ rzeczone zaklęcie można wypowiedzieć na głos tylko raz, po czym od razu się o nim zapomina. Zapisywanie go grozi podobnym skutkiem, a na domiar tego jego poszczególne sylaby zostały ukryte w najniebezpieczniejszych zakątkach Lyrianu. Od momentu, kiedy Rachel i Jason podejmują się tego zadania rozpoczyna się ich wędrówka pełna niebezpieczeństw, pościgów, magicznych wrogów, niezwykłych lokacji, a także złudnych przyjemności.Wszystkie drogi prowadzą jednak do największego niebezpieczeństwa, czyli samego Maldora.

Na korzyść „Pozaświatowców” przemawia, bez wątpienia, wyobraźnia autora, który choć bazuje na klasycznym schemacie świata fantasy jako średniowiecznego królestwa, nadał mu własnego charakteru, budując historię Lyrianu, wprowadzając do fabuły rozmaite magiczne stworzenia, a zwłaszcza opisując niezwykłą kuchnię stworzonego przez siebie świata. Opisy potraw są tak dobre, że czytelnikowi może zacząć burczeć w brzuchu!

Z drugiej strony na niekorzyść powieści przemawia przede wszystkim objętość książki. Z ponad 500 stron „Pozaświatowców” można by bez uszczerbku dla fabuły wyciąć co najmniej setkę, w tym przydługie opisy różnorodnych potrzeb bohaterów m. in. głodu, snu itd. i sporo zbędnych dialogów. Wszystko to ma oczywiście służyć nadaniu powieści realizmu, jednak w praktyce sprawia, że przygody Rachel i Jasona tracą tempo i niestety książka ani przez chwilę nie dała mi złudzenia uczestnictwa w fantastycznej przygodzie.

„Pozaświatowcy” nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle młodzieżowej fantastyki czy młodzieżowej literatury w ogóle. To przyjemna, ale nie porywająca lektura, fabularnie schematyczna, ale okraszona ciekawymi motywami, dość dobra. Pamiętajmy jednak, że „Pozaświatowcy” to pierwszy tom z zaplanowanych trzech, więc być może Brandon Mull dopiero się rozkręca. Jestem jednak pewna, że fanom „Baśnioboru” książka i tak przypadnie do gustu i że będzie niezłym wyborem dla nastolatków, które zaczynają swoją przygodę z fantastyką

Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)

Barndon Mull, „Pozaświatowcy”, MAG 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat