Życie chłopca ulega zmianie, gdy sklep prowadzony dotychczas przez ojca i jego brata, zostaje podpalony. Nie udaje się znaleźć sprawcy i w związku z tym obaj popadają w zadłużenie. Wujek Mikołaja decyduje się na wyjazd z rodziną do Anglii, a ojciec wraz z rodziną zostaje w Polsce. Rozkład dnia chłopca trochę się zmienia. Teraz więcej czasu musi spędzać ze starszą sąsiadką. Pani Szombra pamięta jeszcze czasy drugiej wojny światowej. Mikołaj trochę się nudzi na wizytach ale z drugiej strony bardzo fascynuje go przeszłość Śląska i zadaje mnóstwo pytań o to, jak kiedyś było.
I dla mnie, jako czytelniczki, właśnie o tym jest ta książka. O historii Śląska, o wpływach kultury niemieckiej na polską, o tym jak te różnice są postrzegane do dziś. I choć sama nie pochodzę z tej części Polski, trudno mi powiedzieć na podstawie tej książki, jakie zdanie na ten temat mają współcześni mieszkańcy. Mikołaj zadaje dużo pytań swoim rodzicom, dziadkowi, sąsiadce. Odpowiedzi są różne, jak również różne są obserwacje chłopca. Czasem można było odnieść wrażenie, że autorce głównie zależy na oddzieleniu śląskiej polskości od niemieckich naleciałości. Z drugiej strony mimo wszystko trudno mi powiedzieć na podstawie lektury, jak jest obecnie. Część bohaterów mówi gwarą śląską, ale mało kto z najbliższej rodziny bohatera. Choć w książce jest sporo gwarowych słów i wypowiedzi, ciężko jest w sumie też stwierdzić, na ile realnie używają jej równolatkowie chłopca. Ostatecznie Mikołaj dochodzi do wniosku, że historie ludzkich losów sa bardzo skomplikowane i nie zawsze powinno się oceniać ludzi po pozorach. Nawet jeśli sięgają one drugiej wojny światowej.
„Przygody węglem pisane” według mnie to bardziej poznawanie otaczającego świata przez bohatera niż stricte przygodowa książka. Mikołaj jest bardzo wrażliwym dzieckiem, uważnym i ciekawym. Ma nawet zbyt bogate słownictwo jak na niespełna dziesięciolatka. Przygody, poza jedną konkretną akcją z zadziornymi sąsiadami, to raczej losy polskiej czy śląskiej rodziny w obliczu współczesnego świata. Z jednej strony cały czas liczy się przeszłość i korzenie oraz ewnetualny spór o to, jakie one są lub były; a z drugiej - konfrontujemy się z obecnymi możliwościami podbicia całego świata. Problem jak to pogodzić jest nie tylko problemem jego rodziny. Sama znam wielu Ślązaków, którzy wyemigrowali w różne miejsca na świecie. Jakie mają poglądy na przeszłość? Czy nadal hołdują śląskim tradycjom i czy będą przekazywać je swoim dzieciom? Na to pytania odpowiedzi muszą szukać sami. Podobnie jak Mikołaj, którego wrażliwość na świat i historię ma jeszcze wiele do odkrycia przed sobą.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
Patrycja Ryndak „Przygody węglem pisanem” wyd. Novae Res, Gdynia, 2019 r.
Komentarze