Jeffrey Archer, znów w znanym czytelnikom stylu, wraca do postaci Williama Warwicka. Po zakończonych sukcesem śledztwach w tomach „Nic bez ryzyka” i „Ukryte na widoku” przed Williamem staje nowe, aczkolwiek dość niewdzięczne zadanie. Korupcja w Policji Metropolitalnej kwitnie, a śledzenie kolegów po fachu nie należy do łatwych i przyjemnych zajęć. Nowa komórka antykorupcyjna radzi sobie całkiem nieźle, choć jej członkom nie brakuje również potknięć, które mogą zaważyć na ich przyszłości.
Czy jakiś zawód jest wolny od pokus? Czy natura człowieka jest łasa na dobra materialne i nie może się im oprzeć? A może to przyzwyczajenie do luksusu sprawia, że tak łatwo ulegamy „korzystnym propozycjom”? Jeffrey Archer nie zostawił suchej nitki na policyjnym fachu, ale dał też nadzieję, że w szeregach mundurowych jest również sporo osób pokroju „chórzysty”.
Chwilami przeurocze były działania policjantów pracujących „pod przykrywką” i rozmowy na ten temat żon policjantów. Doświadczona pani Hawskby dająca rady Beth była naprawdę fantastyczna. Nie zabrakło również batalii sądowych pomiędzy Boothem Watsonem i Koroną reprezentowaną przez ojca i siostrę Warwicka. Mozolne przygotowania do zeznań, celne podsumowania nadają smaku każdej serii. Wiele szkody całości nie przynosi nawet to, że często musimy przełknąć gorzką pigułkę, gdy winni z przebiegłością i sprytem lisa umkną przed sprawiedliwym wyrokiem i zasłużoną karą.
Jeffrey Archer trzyma poziom – cała seria okraszona jest charakterystycznym humorem autora i misternie utkanymi intrygami. „Przymknięte oko sprawiedliwości” zupełnie nie hipnotyzuje, nie wciąga do cna, ale w tym przypadku zupełnie mi to nie przeszkadza, bo narracja jest płynna, a śledzenie losów tych już znanych, jak i nowych bohaterów jest niezmiernie przyjemne. Do tego potyczki na sali sądowej, które pozwalają spojrzeć na tę samą sytuację z różnych perspektyw oraz nawiązania do wydarzeń z przeszłości pobudzają naszą wyobraźnię, która podsuwa kolejne scenariusze na ciąg dalszy.
„Przymknięte oko sprawiedliwości” to książka dla osób, które nie potrzebują fajerwerków, dynamicznych zwrotów akcji i dużej dawki tajemnic. To literatura kulturalna w każdym calu – w języku i prowadzeniu fabuły. W serii Jeffreya Archera najwięksi przestępcy działają w iście lordowskim stylu, robiąc milionowe przekręty i nie brudząc sobie przy tym rąk. Nie każdy polubi się z Williamem Warwickiem, ale ja powoli, z każdym kolejnym tomem przekonuję się do niego coraz bardziej.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Jeffrey Archer, „Przymknięte oko sprawiedliwości” , Poznań, Dom Wydawniczy Rebis, 2022
Komentarze