Jak ja lubię się miło zaskoczyć! Przyznam szczerze, że podeszłam do powieści sceptycznie. Kolejna opowieść o miłości… - pomyślałam – co nowego można jeszcze w tym temacie napisać? Jakże się myliłam! Przede wszystkim powieść osadzona jest we współczesnych realiach, mamy zatem pandemię, nauczanie zdalne, problemy finansowe ludzi związane z lockdownem, czytamy o sytuacji w szpitalach i braku możliwości spotkania się z chorującymi najbliższymi, poruszony został nawet temat strajku kobiet. W tym całym bałaganie, tak dobrze nam przecież znanym, swojego szczęścia poszukuje Gabrysia – nauczycielka matematyki, która ma bogatego, przystojnego męża, stałą pracę, dającą jej ogromną satysfakcję, dobrą i troskliwą teściową. Jednak jak wiemy, zazwyczaj na idealnym obrazku po pewnym czasie tworzą się rysy. Tak też było w tym przypadku. Mąż kobiety nie okazuje jej czułości, Gabrysia czuje sę niekochana, mało atrakcyjna, brakuje jej w małżeństwie tej iskierki pożądania. Próbuje się dowiedzieć, dlaczego jej relacja z mężem nie wygląda inaczej, co spowodowało, że Paweł nie jest uczuciowy, że unika kontaktów fizycznych z żoną. Czy mogła się do tego przyczynić śmierć najlepszego przyjaciela czy może wyjazd Pawła na kościelne rekolekcje, gdy był jeszcze ministrantem? Wyjaśnienie zagadki będzie zaskakujące. Czy Gabrysi uda się poskładać swoje małżeństwo? Czy popełnione przez nią błędy wyjdą na jaw?
W tej powieści jest naprawdę wszystko, są momenty śmieszne, smutne, wzruszające. A samo czytanie o rozterkach Gabrysi sprawia, że czujemy się jak na kawie z dobrą koleżanką – jest wesoło, a rozmowa toczy się sama, swobodnie. Przyznam, że książkę po prostu pochłonęłam w ciągu dwóch dni i czułam niedosyt! Bardzo wzruszyła mnie historia głównej bohaterki, która postawiła na swoim pomimo tego, że rodzice wymyślili dla niej pewną i stabilną przyszłość, zachęcali do pracy w handlu, czym sami zajmowali się od lat. Dziewczyna jednak chodzi własnymi ścieżkami, kończy studia pedagogiczne i wyjeżdża jako opiekun na kolonie, gdzie poznaje swojego przyszłego męża. Pomimo tego, że pochodzą z dwóch odmiennych światów, kobieta decyduje się porzucić miasto i znane jej otoczenie i budować wspólne życie na wsi. Co ciekawe, powieść nie skupia się wyłącznie na Gabrysi i jej relacjach z mężem, czytamy również o jej przyjaciółce Magdzie – wyzwolonej, energicznej dziewczynie, która szuka swojego miejsca w zgiełku dużego miasta, poznajemy także historię teściowej Gabrysi, która kiedyś przeżyła piękną, prawdziwą miłość, jednak różne okoliczności doprowadziły do rozstania z ukochanym. Czy uda im się jeszcze odbudować to, co stracili… tego nie zdradzę. Mogę jedynie zapewnić, że wrażliwcom łezka zakręci się w oku na pewno! Jest to powieść o tym, że każdy z nas popełnia błędy, o tym, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a także o tym, co jest tak naprawdę w życiu najważniejsze, o tolerancji, życiu w małej wiejskiej społeczności. Miłość nie jest tematem głównym, jest tłem, na którym autorka, niczym malarz, wymalowała przepiękne ludzkie historie. Nawet jeżeli nie jesteś fanem powieści obyczajowych, to polecam sięgnąć po „Przypowieść o pięknej miłości”.
Mnogość tematów, wzruszenie i naprawdę wartościowy czas gwarantowany!
Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)
Elżbieta Antoniewicz, „Przypowieść o pięknej miłości”, NOVAE RES, 2023 r.
Komentarze