Nadszedł grudzień, a wraz z nim długie, zimowe wieczory. Poczułam, że to właśnie ten czas w roku, kiedy zdecydowanie należy odpocząć od wszelkiego rodzaju thrillerów i kryminałów. Zdecydowałam się na kolejne podejście do polskiej literatury obyczajowej, zwanej też niekiedy literaturą kobiecą. Uznałam, że najlepszym sposobem na to, będzie zetknięcie się ze wszystkimi mistrzyniami tego gatunku naraz i tym sposobem do moich rąk trafił zbiór opowiadań o wdzięcznym tytule „PS I życzę Ci dużo miłości”. Na okładce uśmiechnięta para, błyszczące litery i drobny „śnieżek”. Nie róbmy z siebie idiotów, nie spodziewałam się po tym tytule nie wiadomo jakich wyżyn ambitnej literatury. Chciałam po prostu dobrze spędzić czas.
Wszystkie opowiadania łączy jeden wspólny mianownik, którym jest zaginiona kartka świąteczna. W ten lub inny sposób trafia ona do bohaterów spóźniona, niekiedy nawet o kilkanaście lat. Wyrywa ich z marazmu, zaburza codzienność, zmienia bieg wydarzeń. Pomysł niezwykle ciekawy, urokliwy. Szkoda tylko, że wykonanie takie kiepskie. Już pierwsze opowiadania autorstwa Magdaleny Witkiewicz wypada w mojej opinii słabo. Podobało mi się niemalże tak samo mocno, jak mocno śmieszą mnie „zabawne” historyjki z kolorowych tygodników. Im dalej w las, a w tym przypadku, im dalej w treść kolejnych opowiadań, tym wcale nie jest lepiej. Pomysły na fabułę oklepane do granic możliwości. Prawie każda historia nudna jak flaki z olejem. Trywialne, banalne, kompletnie bez polotu. Wszyscy bohaterowie wydają się raczej mało rozgarnięci umysłowo, a warsztat literacki autorek im wtóruje. Naprawdę, nie miałam wygórowanych oczekiwań. Chciałam tylko dostać „czytadełko”, które można poczytać między zmienianiem pieluch a układaniem klocków, jednak są pewne granice…
Na wyróżnienie zasługuje zdecydowanie opowiadanie „Kłębek wskazidrożek”, która wyróżnia się na tle reszty i to nawet bardzo. Magda Knedler postawiła na nietuzinkowy, może nawet nieco kontrowersyjny pomysł na fabułę. Historia, którą opowiedziała, jest pozbawiona banałów, intryguje i chwyta za serce. Pisarka udowodniła, że można napisać piękne, świąteczne opowiadanie, które nie powiela tej samej historii, a w pamięci czytelnika zostanie naprawdę na długo. Również sam warsztat autorki wyróżnia się na tle pozostałych „mistrzyń polskiej literatury”. To takie dojrzałe pióro, sprawiające, że ciężko się oderwać od lektury. Również „Zagubione życzenie” Małgorzaty Wardy zasługuje na wzmiankę, ponieważ też jest zdecydowanie ciekawsze od reszty.
Fanom prozy tych znanych, polskich autorek – polecam, zapewne „PS I życzę Ci dużo miłości” spełni wasze oczekiwania. Wszelkim tym, podobnie jak i ja, nieczułym na względny polskiej literatury kobiecej jednak też polecam, bo opowiadanie Knedler jest tego warte.
Joanna Adamski
(joanna.adamski@dlalejdis.pl)
Ilona Gołębiewska, Magdalena Knedler, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Katarzyna Misiołek, Natasza Socha, Małgorzata Warda, Magdalena Witkiewicz, „PS I życzę Ci dużo miłości”, Muza, Warszawa, 2020
Komentarze