„Ps. Kocham Cię na zawsze” – recenzja

Recenzja książki „Ps. Kocham Cię na zawsze”.
„Ps. Kocham Cię na zawsze” to kontynuacja powieści, która w 2004 roku miała swój debiut. Już wtedy stała się światowym fenomenem i zyskała wielu fanów.

Dlaczego tak długo czytelnicy musieli czekać na jej kontynuację? Najważniejsze, że już jest i możemy poznać losy głównych bohaterów. A warto, bo to  niezwykle poruszająca historia, która daje do myślenia.

Holly, główna bohaterka, zaczyna na nowo swoje życie. Po śmierci Gerrego musiała stanąć na nogi i zostawić przeszłość za sobą. Nie było to łatwe. Minęło kilka lat zanim postanowiła zrobić coś ze swoim życiem. Znalazła pracę i poznała mężczyznę o imieniu Gabriel. Mają piękny plan, jakim jest wspólne zamieszkanie i rozpoczęcie wspólnego życia na pełen etat. Wydawać się może, że nic nie przeszkodzi im w tym działaniu, ale pozostaje jeszcze temat córki Gabriela i przedsięwzięcia, w jakie angażuje się główna bohaterka. Będzie to powrót do przeszłości i nie obędzie się bez łez. Czy Holly poradzi sobie z tym i będzie mogła zacząć żyć spokojnie i szczęśliwie? Nie będzie to łatwe. Listy od byłego męża przywołują lawinę mieszanych uczuć. Dzięki nim nasza bohaterka odnalazła się na nowo, ale wspomnienia są bolesne i wie, że tak będzie zawsze.

Kiedy powstaje klub „Ps. Kocham Cię” Holly postanawia być tam czynnym działaczem. Gabriel nie jest zachwycony jej decyzją i tworzy się między nimi konflikt. Czy zastanawiacie się dlaczego? Holly zaczęła wspominać swoją dawną miłość, miłość utraconą, miłość męża. Była to forma terapii dla innych osób, które są w podobnej sytuacji, ale Gabriel nie potrafił się z tym pogodzić. Czy ich związek przetrwa ten czas i będą szczęśliwi?

Osobiście polecam powieść wszystkim, którzy chcą śmiać się i płakać podczas czytania książki. Pani Cecelia napisała historię poruszającą i dającą do myślenia. Strata bliskiej osoby to rzecz, która niewyobrażalnie boli i poznając losy bohaterów tej lektury można tylko w małej części wyobrazić sobie ból i cierpienie, jaki musieli znosić. Wnioski, jakie wyciągnęłam z tej książki to takie, że wspomnienia pozostają na zawsze w sercu. Pomimo że czasem przywołują bolesne wspomnienia, tęsknotę to warto je mieć, a ich przywoływanie może być formą terapii. Nigdy nie wymażemy z pamięci straconej osoby, ale możemy nauczyć się bez niej żyć .

Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)

Cecelia Ahern, „Ps. Kocham Cię na zawsze”, Warszawa, AKURAT, 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat