„Psalm dla zbudowanych w dziczy” – recenzja

Recenzja książki „Psalm dla zbudowanych w dziczy”.
Przyznam, że choć uważam się za dobrze zorientowaną w meandrach szeroko rozumianej fantastyki, to pierwszy raz zetknęłam się z określeniem „solarpunk”, którego przedstawicielem jest dylogia „Mnich i Robot” autorstwa Becky Chambers. Jak wypada takie splecenie science fiction z wizją świata po zielonej transformacji?

Niewielka objętościowo powieść, o przepięknym tytule „Psalm dla zbudowanych w dziczy”, zawiera w sobie  ogrom treści, w której prym wiodą rozważania na temat sensu istnienia. Całość rozgrywa się w  świecie zbudowanym na szczątkach wcześniejszej cywilizacji, nie jest to jednak postapokaliptyczna rzeczywistość w rodzaju tej znanej nam choćby z „Bastionu”. To świat, w którym ludzie pragnąc żyć w zgodzie z naturą wyrzekli się miedzy innymi budowania robotów, co z kolei ma związek z tym, że te ostatnie zyskały świadomość. W tej utopijnej rzeczywistości funkcjonują sobie Dex, którzy postanawiają zostać mnichem herbacianym- taki pomysł na siebie zawiera możliwość podróżowania, spotykania różnych ludzi i wysłuchiwania ich historii.  W trakcie tej wędrówki Dex trafiają na robota, Mszaczka, który z kolei szuka odpowiedzi na ważne dla niego pytanie: „czego naprawdę potrzebują ludzie?”, splecione w ten sposób ścieżki powodują, że ta nietypowa para zacznie wspólnie przemierzać niezwykłe uniwersum

Siostrat Dex i robot, który jako pierwszy od wielu lat zainicjował kontakt z człowiekiem, wędrują, prowadząc ze sobą rozmowy ukazujące pragnienia, tęsknoty i odwracające czasami w zadziwiający sposób perspektywę, rzucając światło na człowieka, jako istotę , która stanowi przedmiot fascynacji Mszaczka.

Urzekająca jest wizja świata, w którym ludzie kierują się przede wszystkim wspólnym dobrem i ekologią. To odświeżający pomysł na wykreowanie świata przedstawionego, który bardzo dobrze sprawdza się w tej krótkiej formie. Całość jest naprawdę świeża i nowatorska, począwszy od niebinarnej narracji, przez zadziwiających bohaterów, samo uniwersum w którym rozgrywa się akcja, jego bogatą mitologię, czy też język książki.

Skontrastowani ze sobą bohaterowie borykają się ze swoimi problemami, tęsknotami i pragnieniami, które są niezmienne pomimo zaawansowania technologicznego świata. Poszukiwania sensu istnienia, to coś, co istniała zawsze i będzie istnieć, gdyż są immanentną cechą ludzkiej (choć  tym przypadku nie tylko ludzkiej) natury. Filozoficzne dygresje na temat istoty człowieczeństwa i technologii prowadzone są urzekającym językiem. Językiem,  który został świetnie oddany, za co należą się brawa tłumaczom, którzy mając do czynienia z naprawdę trudną materią, doskonale podołali zadaniu przełożenia tej nietuzinkowej powieści.

Becky Chambers stworzyła naprawdę fascynującą opowieść, zachwycającą bogactwem złożonego świata, a także inspirująca do autorefleksji u czytelnika.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Becky Chambers, „Psalm dla zbudowanych w dziczy”, Wydawnictwo Insignis, Warszawa 2024



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat