Zarówno w filmach, jak i w książkach bohater z problemami psychicznymi jest niezwykle intrygujący. Może fakt ten wynika z tego, że jesteśmy ciekawi inności, a może fascynuje nas, bo nie wiemy, czego można się po nim spodziewać. Tak czy inaczej, moda na wykorzystywanie rozchwianych emocjonalnie osobowości trwa. Tym razem na łatwiznę poszła w swojej najnowszej książce Stefania Jagielnicka-Kamieniecka.
"W diabelskiej pętli" to opowieść o upadłej śpiewaczce operowej, Inie, która popada w psychozę. Powód? Nadzwyczaj abstrakcyjny - zażywanie amfetaminy bez własnej wiedzy. Przez całą długość książki wałkowany jest ten sam temat - zmienność zachowań głównej bohaterki zależna od tego, czy przyjmuje tabletki psychotropowe czy nie. Te "zwroty akcji" są w pewnym momencie tak przewidywalne, że najchętniej odłożyłoby się książkę na wieczne nieprzeczytanie. Przed takim ruchem powstrzymała mnie jednak możliwość, że takie posunięcie autorki to zamierzone działanie. Ostatecznie książkę przeczytałam do końca. Czy podjęłam dobrą decyzję? Mam wątpliwości.
Nie widziałabym nic złego w tym, że Ina nie chciała przyjmować leków, gdyby nie ten sam scenariusz każdego kolejnego załamania bohaterki. Za każdym razem niezażycie leków następuje po rozmowie z Mefisto, postaci, którą autorka zaczerpnęła z "Fausta", do czego zresztą sama się przyznała. Dalszy ciąg też jest identyczny - bohaterka znajduje sobie nowego kochanka, z którym spędza upojne chwile. Jedyna odmienność, jakiej można się spodziewać to taka, że kolejni kochankowie różnią się od siebie diametralnie: mąż przyjaciółki, inny upadły śpiewak, ksiądz. Całe szczęście zakończenie książki "W diabelskiej pętli" nie wpisało się w narzuconą tendencję i tylko dzięki niemu nie pozostaje niesmak. Jest też pewna intrygująca kwestia, czy zdarzenia po wizycie diabła są rzeczywistością, czy tylko urojeniem bohaterki. Niejednoznaczność to drugi plus książki.
Po przeczytaniu "W diabelskiej pętli" mam mieszane odczucia. Z jednej strony powielające się scenariusze, których zamierzenie nie jest mi znane, nie powaliły mnie na kolana, z drugiej wieloznaczność scen. Dodatkowo odnoszę wrażenie, że postać Iny nie została należycie dopracowana. Oczywiście, takiemu bohaterowi przystoi każde zachowanie i to broni tej postaci, ale w tym konkretnym przypadku uważam, że świadczy o pójściu autorki na łatwiznę. By mieć czyste sumienie, książki nie mogę gorąco polecić, ale i nie zachęcę do ominięcia jej wzrokiem w księgarni. Może komuś przypadnie do gustu nagminny seksoholizm bohaterki po nieprzyjęciu tabletki psychotropowej.
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
Stefania Jagielnicka-Kamieniecka "W diabelskiej pętli", Papierowy Motyl 2013
Komentarze