Wiele się mówi, że Polacy nie interesują się za bardzo polityką. Gdy ostatnio zaczęłam zastanawiać się, co mogłoby to zmienić, trafiłam na tę książkę. Czy właśnie dobra książka mogłaby jakoś do tematu zachęcić? A przynajmniej go komuś przybliżyć?
Michał Rusinek wypunktował najczęściej pojawiające się frazy w debacie publicznej: „Dziady” i dziadersi. Odmieniane przez wszystkie przypadki lex Czarnek i Polski Ład. Wojna. Dobra zmiana?
Słowa, które docierają do naszych uszu ze wszystkich stron. Zakażają rozmowy przy stole, przenikają niepostrzeżenie do języka dzieci, zniekształcają widzenie świata. Jak się przed nimi bronić? Myśleć samodzielnie i nie dać się uśpić. Jako że Rusinek od lat uważnie wsłuchuje się w język polityków, postanowił wyjaśnić rządzące nim mechanizmy i alarmuje, byśmy sami byli czujni. Wie, że manipulacji w przestrzeni publicznej nie da się za bardzo zmierzyć (chyba że w sasinach), ale przekonuje, że można ją zdemaskować i rozbroić.
Choć w pierwszej chwili tytuł może wydać się dziwny, wraz z kolejnymi felietonami, z których składa się książka, odnosi się wrażenie, że nie taki zupełnie nieadekwatny. Gołębiowaty ptak o ponoć niemal mitycznym wyglądzie, który wyginął, lecz ze świadomości ludzkości nie zniknął, zastanawia. Podobnie właśnie to, co (i jak) mówią politycy powinno zastanawiać. Wzniosłe frazesy przechodzące w czasem śmieszną farsę – wiele z tego autor obnażył dosadnymi, ale nieprzesadzonymi słowami. Rusinek w swojej książce zaprezentował te najpopularniejsze w języku politycznym ostatnich lat, nie zagłębiając się w polityczną historię, a kontekst nakreślał tylko ogólnikowo. Z racji tego, by treść dokładnie zrozumieć, warto przynajmniej trochę orientować się w ostatnich wydarzeniach. Nie trzeba być jednak jakimś politycznym wyjadaczem. Autor bowiem nieźle wprowadził w świat polityki, używając prostych, często ironicznych słów i stosując trafne porównania. Zawiły polityczny język przetłumaczył w zbiorze felietonów na „ludzki” i wytłumaczył, co też się za tym językiem kryje i czym głównie zajmują się polscy politycy.
Interesujący się polityką i bacznie śledzący poczynania polityków prawdopodobnie z przyjemnością przeczytają tę sarkastyczną lekturę, znajdując potwierdzenie tego, co sami wiedzą i być może trochę poszerzą to o nieco inny aspekt. Z kolei nieinteresujący się mogą dzięki tej książce łatwiej w świat polityki wejść. Co więcej, wydaje mi się, że analiza języka i postaw, jaką przeprowadził autor może być przeniesiona także na polityków z innych krajów, nie tylko polskich. Mimo bowiem polskich przykładów, pewne zachowania i slogany, a także ich interpretacja zostały pokazane jako w zasadzie uniwersalne i przewidywalne.
„Ptak Dodo, czyli co mówią do nas politycy” to ciekawa książka, która może stanowić zarówno wprowadzenie w język polityczny, jak i być lekką odskocznią od świata politycznego w ujęciu politycznych kłótni, pokazywanych w telewizji dla tych, co w polityce już trochę siedzą. Lektura jest bowiem utrzymana w tonie lekkim, który to dobrze wyważono z powagą tematu działań polityków.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
Michał Rusinek, „Ptak Dodo, czyli co mówią do nas politycy”, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 2023.
Komentarze