„Ptasiek” to pierwsza książka Williama Whartona, a zarazem jedna z jego najpopularniejszych. Odkryłam ją prawdopodobnie na studiach – dałam się wówczas oczarować, a lektura po wielu latach przerwy nie zmieniła mojego zdania. W oryginale powieść została wydana pod koniec lat 70., w polskim tłumaczeniu zaś pojawiła się niewiele później, bo w połowie lat 80. Ze względu na wzbudzone zainteresowanie i niebagatelną treść dorobiła się ekranizacji. Wszystko to skłania mnie do refleksji, iż nie jestem w stanie napisać na jej temat niczego uniwersalnego, czego nie byłabyś w stanie przeczytać w milionie innych serwisów poświęconych książkom. Postaram się więc zachęcić Cię inaczej, sięgając do mojej refleksji.
„Ptasiek” Whartona jest powieścią o ogromnym ładunku psychologicznym. Nie sposób byłoby podejść do lektury, traktując ją wprost. Poznajemy dwóch głównych bohaterów, ale historia skupia się na jednym z nich – tytułowym Ptaśku, nazywanym jedynie pseudonimem – i to właśnie on stanowi centrum rozważań. Mężczyzna ów choruje psychicznie… a może przeciwnie: skrywa się w swoim bezpiecznym świecie, aby uciec przed traumą doświadczeń wojennych, z którymi nie potrafi poradzić sobie inaczej. Już w młodości fascynował się ptakami, ale dopiero w pewnym momencie pasja przerodziła się w coś więcej – portal do świata, do którego dostępu nie ma nikt inny, nawet najbliższy przyjaciel, drugi bohater powieści, mimo iż próbuje z całych sił.
W trakcie czytania „Ptaśka” towarzyszyło mi rozdarcie emocjonalne. Jakim uczuciem powinnam obdarzyć tytułowego bohatera? Współczuciem, bo ja żyję „normalnie” i jestem w stanie funkcjonować w społeczeństwie, więc oceniam go z mojej perspektywy? A może zrozumieniem, że na przekór konwencjonalnym rozwiązaniom znalazł dla siebie taką drogę, która – przynajmniej na jakiś czas – pozwoliła mu zatopić się w marzeniach i uzyskać spokój? Odpowiedzi na moją wątpliwość mógłby udzielić ostatni rozdział, gdyby nie fakt, iż nie jest jednoznaczny. To znaczy jest, gdyby odczytać go wprost. Jednak w „Ptaśku” mało co zostaje podane wprost. Powieść bazuje na psychicznych i emocjonalnych subtelnościach, więc finałowa scena równie dobrze mogłaby… a zresztą, lepiej, abyś odkryła i rozkoszowała się nią samodzielnie.
Jednego jestem pewna: Ptasiek to bohater tragiczny. Jego ucieczka do świata fantazji ma granice. Kraina ułudy pęka, gdy ptaki zaczynają znikać z historii, sny przestają się śnić, a do rzeczywistości wkrada się ciężar wojny. Ptasiek mógłby wyprzeć te doświadczenia ze swojej pamięci i zapętlić tylko to, co dobre. Trauma jednak okazuje się zbyt potężna, przebija się przez bezpieczne szaleństwo mężczyzny. Snom i wspomnieniom zaczyna towarzyszyć uczucie wyobcowania, niezrozumienia, samotności. W efekcie gdziekolwiek Ptasiek się znajduje, nie może poczuć się swój. Wśród ptaków jest człowiekiem, wśród ludzi – ptakiem.
Olga Kublik
William Wharton, „Ptasiek”, Rebis, Poznań, 2025.
Komentarze