„Raced. Ścigany uczuciem” – recenzja

Recenzja książki „Raced. Ścigany uczuciem”.
Miłość widziana oczami kobiety jest zupełnie inna niż ta, która jest odczuwana przez mężczyznę. Męska perspektywa jest zawsze kusząca i nieodgadniona. Co też może siedzieć w jego głowie?

Fabuła
Seria Driven poruszyła wiele serc i dusz. Historia Coltona i Rylee jest mieszanką erotyzmu, emocji, wredoty i przełamywania swoich słabości. Przyprawia o dreszcze oraz nowe fantazje erotyczne. Kobiety na całym Świecie zaczęły się interesować wyścigami samochodowymi. Jeden mężczyzna, emocjonalny wrak człowieka, lubiący przygodny seks, stał się marzeniem nas wszystkich. Czas żeby poznać historię jego oczami. Czy warto?

Moim zdaniem
Do książki Raced podchodziłam optymistycznie i z nadzieją. Bardzo lubię serie Driven oraz odczucia, które pojawiały się podczas jej czytania. Styl pisania jest niezmienny. Autorka z łatwością cięcia skalpelem, wprowadza ponownie czytelników w świat Coltona i Rylee. Przy każdej przytaczanej scenie, mamy do czynienia z przypisem autorskim. Wyjaśnienie dlaczego właśnie ten fragment będzie opowiedziany na nowo, z męskiej perspektywy.

Rzecz, która mi się nie podoba, to wyrwanie tylko niektórych scen z poprzednich części. Książka jawiła mi się jako „widzenie oczami” w stylu Losing hope, czy Tak krucho. W tym przypadku są to pojedyncze sceny wyrwane z tomu 1, 2 i 3. Niezbyt przypadło mi do gustu takie skakanie po wątkach. Jak pchła na grzebieniu. Może na odbiorze zaważyły zbyt duże oczekiwania.

Uważam, że najlepszą formą tworzenia serii jest możliwość przeczytania któregokolwiek tomu, bez znajomości wcześniejszych. Wiadomo, że niektórych wątków się nie pozna, ale zarys fabularny jest znany. W przypadku Raced nie ma takiej możliwości. Trzeba przeczytać Driven, Fuled, Crashed, aby nie zepsuć sobie przyjemności z czytania.

Bohaterowie są tak samo świetni jak wcześniej. Lekki humor oraz wyuzdanie przodują podczas większości scen. Nie obeszło się także bez wielkich uniesień.

Zdaję sobie sprawę, że autorka napisała książkę na prośbę niektórych fanek. W moim odczuciu, emocje i myśli Coltona, można spokojnie wyłapać podczas czytania wcześniejszych części. Nic odkrywczego Raced nie wniosło do fabuły.

Uczucia te same, ale w głowie rodzi się przyśpiewka: ale to już było... I może nie dokładnie z tej perspektywy, ale zawsze kiedy się czyta książkę, nie myśli się tylko o przeżyciach głównej bohaterki. Czytelnik analizuje zachowania każdej, występującej postaci.

Książka pozwoli na chwilę wrócić do świata wyścigów, szybkich samochodów i wielkiej namiętności. Bromberg niezmiennie utrzymuje lekki styl pisania, a książka kończy się w mgnieniu oka. Nie jest to pozycja niezbędna, jednak ciekawie uzupełnia całą serię. Tylko dla znających całą serię!

Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)

K. Bromberg, „Raced. Ścigany uczuciem.”, Gliwice, Helion SA., Septem, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat